Już kiedy miałam 10 lat zaczęłam trenować grę w tenisa.
Zawsze fascynował mnie ten sport. Dobrze pamiętam moje pierwsze zajęcia, na
których już udało zdobyć mi się kilka pochwał. Mój trener mówił, że urodziłam
się dla tego sportu. Na moich pierwszych zawodach, które odbyły się kiedy
miałam 16 lat, niestety zostałam kontuzjowana. Stało się coś z moim kolanem.
Nawet lekarze nie wiedzą co do tej pory. Prawie nie mogłam chodzić. Musiałam
skończyć z tenisem. Był to dla mnie wielki szok, kiedy usłyszałam do od swojego
trenera. Wiedziałam, że mówi on to z bólem, ponieważ byłam jego najlepszą
uczennicą. Nie mogłam się z tym pogodzić. Moi lekarze mówili, że nie będę mogła
uprawiać tenisa przez co najmniej rok. To było coś strasznego.
Jak przyjęli to moi rodzice? Ich w ogóle to nie obchodziło.
Cały czas tylko w pracy. Każdego dnia widywałam ich dwa, góra trzy razy i to
tylko przez chwilę. Zazwyczaj zostawiali mnie z nianią, ponieważ wyjeżdżali w
delegacje. Nie miałam normalnego dzieciństwa. W sumie to ja w ogóle go nie
miałam. Zawsze kiedy byłam jeszcze mała, chciałam aby mój tata nauczył mnie
jazdy rowerem. Skończyło się na tym, że jego miejsce zajmowała moje niania
Rose. Byłam do niej przywiązana jak do nikogo innego. Lecz w moje 18 urodziny
musiałam ją pożegnać.
Od małego miałam kłopoty w rozmowie z innymi ludźmi. Nie
miałam przyjaciół, przez to, że uczyłam się bardzo dobrze i właśnie to im
przeszkadzało. Ja nie widziałam w tym nic dziwnego. Dzięki pamięci
fotograficznej wystarczyło, że coś przeczytam i po prostu to zapamiętuję. Nawet
nie musze się uczyć. Jednak jeszcze kiedy uczęszczałam na treningi udało mi się
poznać Lilly moja najlepszą przyjaciółkę, aż do dzisiaj.
Wiecie co jest najgorsze w moim życiu? To, że pamiętam
wszystkie złe rzeczy które się w nim stało. Pamiętam jak musiałam pożegnać w
wieku 9 lat mojego najlepszego przyjaciela Louisa. Kochałam go jak brata, bo
tylko z nim tak dobrze się dogadywałam. Jednak chłopak musiał się
przeprowadzić, ponieważ jego tata znalazł pracę w Doncaster. To było bardzo trudne pożegnanie. Później
nasz kontakt ograniczał się do jednego telefonu na miesiąc. Można powiedzieć,
że straciłam z nim kontakt jakieś trzy lata temu. Wiem tylko, że ułożył sobie
życie z niejaką Eleanor i jest w zespole One Direction. Mam nadzieję, że przynajmniej
on jest szczęśliwy.
Dzisiaj jestem już dorosłą kobietą. Mam już prawie 20 lat.
Dzisiejszego popołudni już po raz drugi będę szła na korty z moją najlepszą
przyjaciółką. Znalazłyśmy wspólne zainteresowania, którymi okazało się
gotowanie, tenis oraz piłka nożna. Właśnie usłyszałam dzwonek do drzwi. A
właśnie i zapomniałam wam wspomnieć, że wyprowadziłam się od swoich rodziców.
Mieszkam teraz niedaleko centrum Londynu.
Szybko wzięłam swoją torbę z rakietą oraz wodę. Zawiązałam
swoje adidasy, a następnie poszłam otworzyć przyjaciółce drzwi. Przywitałam się
z Lilly, a następnie poszłyśmy do mojego garażu po auto. Wsiadłyśmy do czarnego
mustanga, którego dostałam od mojego taty na 18 urodziny.
Po jakiś 10 minutach byliśmy już na miejscu. Zaparkowałam
samochód na pobliskim parkingu. Wzięłyśmy swoje torby i poszłyśmy zająć jeden z
czterech kortów. Kiedy już byłyśmy gotowe zaczęłyśmy rozgrzewkę.
Byłam ubrana z moje białe adidasy z zielona podeszwą oraz
zielonym znaczkiem Nike. Miałam na sobie
opaskę uciskową na kolanie białą oraz białą sukienkę z zielonymi ramiączkami i
standardowym zielonym znaczkiem Nike. Na głowie miałam białą czapkę oraz włosy
związane w kucyka.
Dzisiejszy dzień był wyjątkowo ciepły. Na dworze było około
28 stopni, czyli oznaczało to, że na korcie będzie tak zwany „skwar”. I tak
było. W sumie to po 30 minutach grania byłam już zmęczona, lecz to tylko i
wyłącznie dlatego, że nie grałam kilka lat. Jednak postanowiłam po sobie tego
tak nie okazywać. Co do mojej gry to była ona całkiem niezła. Jednak nie
doskonała. Chwile później kiedy zaczęłyśmy grać mały meczyk do kortu, który
znajdował się obok naszego przyszło dwóch nawet przystojnych chłopaków. Oni też
grali całkiem nieźle. Postanowiłam usiąść na chwile w cieniu i odpocząć. Napiłam
się wody i zaczęłam wpatrywać się w mężczyzn. Jeden przypominał mi Louisa, lecz
to nie mógł być on. Nie wydaje mi się, aby Louis kiedykolwiek zaczął grac w
tenisa. Z niedowierzaniem wstałam i wraz
z przyjaciółka poszłam na ich kort. Patrzyłam się raz na jednego, raz na
drugiego chłopaka. Byłam w 99% pewna, że jestem jakieś 2 metry od mojego
przyjaciela. Po chwili oni także zrobili
sobie małą przerwę i zobaczyli nas. Chłopak w lokach uśmiechnął się do mnie
przyjaźnie. Odwzajemniłam uśmiech, a następnie poszłam w ich stronę. Lilly nie
za bardzo wiedziała o co chodzi, lecz mimo tego szła razem ze mną.
-Louis? – powiedziałam niedowierzająca.
-Tylko nie piszcz. Proszę! – uniósł trochę głos, a później
odwrócił się w moja stronę. Staną i zaczął się we mnie wpatrywać jakby zobaczył
ducha.
-Oh Lou, dobrze wiesz, że ja nawet gdybym chciała to i tak
nie potrafię piszczeć. – zaśmiałam się cicho.
-O Boże (T.I.) ja cię nie poznałem – chłopak przytulił się
do mnie, po chwili poczułam, że podnosi mnie i zaczyna kręcić.
-Dobra Lou, postaw mnie już na ziemi bo nie jestem lekka jak
piórko.
-Oj nie psuj takiej miłej chwili, bo w końcu nie co dziennie spotyka się starych
przyjaciół. Z resztą nie jesteś gruba – już chciałam coś powiedzieć, ale
chłopak mi przerwał – nawet nie waż się zaprzeczać. Zaśmialiśmy się tylko. Co
do mojej wagi to Louis miał rację. Można powiedzieć, że miałam lekką niedowagę,
lecz jakoś radziłam sobie z tym. Spojrzeliśmy na naszych znajomych i
zobaczyliśmy, że są bardzo zdziwieni tym wszystkim.
-A no właśnie. Lilly poznaj mojego starego przyjaciela
Louisa. Louis to Lilly moja przyjaciółka. – znajomi podali sobie ręce.
-Miło poznać – powiedzieli w tym samym czasie, a potem
zaśmiali się.
-(T.I) poznaj mojego najlepszego kumpla Harrego. Harry to
Lilly. – także podaliśmy sobie rękę.
Później nasza rozmowa poszła w kierunku co teraz robimy,
gdzie mieszkamy, czym się zajmujemy. Skończyło się na zakładzie. Louis
założyłam się ze mną, że nie stracę puszki stojącej na głowie Harrego. Przyjęłam zakład. Byłam pewna siebie. Louis
zaczął pierwszy. Wziął rakietę, a następnie uderzył nią w piłeczkę, która
błyskawicznie odbiła się od ziemi, a potem strąciła puszkę. Później przyszła
moja kolej. Próbowałam zrobić dosłownie to samo co Lou, lecz nie udało mi się i
zamiast w puszkę trafiłam w członka Harrego. Chłopak z bólem rzucił się na
ziemię. Wszyscy zaczęli się śmiać, nawet ja, lecz chłopak widać było, że
cierpiał. Uklękłam obok niego i zaczęłam pytać czy wszystko dobrze.
-Harry może powinnam zawieźć Cię do szpitala, może to coś
poważniejszego? – spytałam chłopaka, a Louis i Lilly wybuchli jeszcze większym
śmiechem i po prostu zaczęli tarzać się po ziemi.
-Wydaję mi się, że znam lepsze wyjście. Kolacja w piątek? Co
ty na to? – zaskoczyło mnie to trochę, jednak zgodziłam się. Pogadaliśmy
jeszcze trochę wymieniliśmy się numerami i wróciliśmy do domów.
Tak właśnie zleciało kilka dobrych miesięcy. Bardzo często
spotykałam się z Harrym, po trzech miesiącach zostaliśmy parą. Byliśmy ze sobą
z dwa miesiące, a później wszystko się popsuło.
Chłopak zdradził mnie na jakiejś imprezie z jakąś plastikową blondynką. Widziałam
to i nie czekając dłużej wyprowadzałam się z naszego wspólnego domu do mojego
starego mieszkania. Harry chyba wiedział o co chodzi i tylko raz odważył sie do
mnie zadzwonić. Nie prosił o nic, nawet o wybaczenie. Można powiedzieć, że cały
czas okłamywał mnie mówiąc, że mnie kocha. Wierzyłam mu jak głupia.
Louis i Lilly pomagali mi po rozstaniu się z nim, lecz nic
nie pomagało, ponieważ kiedy dowiedziałam się, że jestem z nim w ciąży świat
kąp lenie mi się załamał. Na początku nie wiedziałam co mam zrobić. Jednaki po
jakim czasie zrozumiałam, że nie powinnam mu mówić, nikomu nie powinnam, więc
tak też zrobiłam. Nie powiedziałam tego, nawet najlepszym przyjaciołom,
rodzicom, rodzinie, nikomu. Przeprowadziłam się do letniego domku na wybrzeżach
Miami. Rodzice o nim zapomnieli. To wszystko wydarzyło się tak szybko. Przez te 9 miesięcy, ki4edy byłam w ciąży
cały czas zastanawiałam się dlaczego byłam z Harrym. Jednak nie wymyśliłam
więcej niż 2 argumentów. Chłopak po mnie
miał 4 kolejne dziewczyny z którymi nie był dłużej niż miesiąc. Jednak ja przez
ten cały czas go kochałam i będę kochać nadal. Po urodzeniu przepięknej córeczki,
którą nazwałam imieniem mojej niani Rose. Mała rosła jak na drożdżach. Przez 3
lata mieszkania w Miami poznałam wspaniałego przyjaciela Erica. Nie był on mim
chłopakiem, jedynie przyjacielem. Wiedział przez co przeszłam i od czasu
urodzenia Rose zaczął mi pomagać. Zamieszkał ze mną i można powiedzieć, że
pełnił w pewnym sensie rolę ojca dla mojej kochanej córeczki.
Moi
rodzice, kiedy dowiedzieli się, że jestem w ciąży to zmienili się totalnie.
Zaczęli mnie odwiedzać i także pomagać. Kto im powiedział? Nie kto inny jak
Eric. Bardzo mi pomagał. Nie wiem co zrobiłabym bez niego. 
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz