Odkąd pamiętam nie chciałam mieć dzieci. Zawsze uważałam, że
jest z nimi straszny kłopot i na dodatek nie ma się czasu tylko i wyłącznie dla
siebie. Wiem, że może wydałam się właśnie samolubna i zapatrzona tylko w
siebie, ale po prostu nie chciałam mieć dzieci. Lubiłam się z nimi bawić,
owszem, ale nie wychowywać. Kiedy miałam szesnaście lat poznałam jak dla mnie
idealnego chłopaka, a mianowicie Liam’a Payne’ a. Na początku naszej znajomości
to była tylko przyjaźń. Lecz z czasem zakochaliśmy się w sobie. Zostaliśmy parą
jeszcze przed tym jak Liam poszedł do xf. Zawsze wspierałam go w trudnych
momentach, pomagałam mu wytrzymać ten stres, aż w końcu udało mu się. Wraz z
czwórką innych chłopaków stworzono zespół, który dzisiaj jest najsławniejszym
zespołem na świecie. Chodziarz są oni ze sobą prawie trzy lata to mi wydaje
się, że to dopiero początek. W ciągu kilku lat zdarzyło mi się pokłócić z
Liam’em kilka razy, przez jego karierę, ale po jakimś czasie wszystko wracało
do normy. A teraz ? Teraz okazało się, że jestem z nim w ciąży z dzieckiem,
którego nigdy nie chciałam mieć. Kocham mojego chłopaka, ale ja naprawdę nie
chcę mu niszczyć kariery przez jakiegoś bachora. W tamtej chwili wydawało mi
się, że zostawienie go jest najlepszym rozwiązaniem, ale z każdą minutą
zdawałam sobie sprawę, że ja bez niego ni potrafię żyć. Jest on jak narkotyk.
Nigdy nie rozmawiałam z nim na temat mojej i jego
przyszłości. Nie planowaliśmy ślubu, a zwłaszcza dziecka. Po prostu muszę się z
tym pogodzić i przyjąć jego reakcję. Jestem pewna tego, że będzie zaskoczony,
no ale kto by nie był taka informacją, że jego dziewczyna jest w drugim
miesiącu ciąży. Aktualnie jechałam do domu i cały czas przed oczami miałam
jakieś czarne scenariusze., co będzie kiedy to od ode mnie odejdzie albo co
najgorsza wyrzuci mnie z domu. Po dojechaniu do domu od razu rzuciłam się na
kanapę i myślałam jak mam o tym poinformować Liam’ a.
Był on aktualnie w Nowym Yourku, ponieważ chłopaki mają
trasę i za dwa dni wracają na tydzień, ponieważ mają wolna, a później znowu
wyjeżdżają. Nie byłam tego pewna czy zdobędę tyle odwagi, aby mu to jak
najszybciej powiedzieć. Zawsze jak się czegoś bałam to zwlekałam z tym. Na
przykład kiedy chodziłam do liceum i panicznie bałam się sprawdzianu z chemii,
właśnie wtedy kiedy miałam ten przedmiot nie chodziłam do szkoły. No, ale po
kilku tygodniach odważyłam się i go napisałam, miałam nadzieję, że z tym będzie
podobnie, tylko że zamiast po kilku tygodniach powiem mu to po kilku dniach.
Przez kilka godzin leżałam i rozmyślałam cały czas nad tym, ale kiedy wybiła 18
postanowiłam jak na razie o tym nie myśleć tylko po prostu żyć tak jak żyłam
wcześniej. Zanim zdążyłam się obejrzeć już zleciały te dwa dni.
Właśnie czekałam na z dziewczynami na chłopaków, ponieważ za
jakieś 5 minut mamy ich zobaczyć pierwszy raz po miesiącu. Już po chwili
ujrzałam piątkę chłopaków idących w nasz stronę, chodziarz na lotnisku roiło
się od fanek to i tak jak najszybciej dotarli do nas. Rzuciłam się uradowana na
Liam’a, a następnie namiętnie go pocałowałam.
-Tęskniłem za tobą – powiedział prosto do mojego ucha.
-Ja za tobą też.
Następnie przytuliłam resztę przyjaciół i później
porozjeżdżaliśmy się do swoich domów. Kiedy byliśmy już na miejscu zrobiłam
mały obiad, a Liam w tym czasie poszedł rozpakować swoje walizki. Po obiedzie
udaliśmy się do salonu w celu obejrzenia jakiego filmu. Znowu powróciły do mnie
te myśli, że muszę powiedzieć. Postanowiłam już dłużej nie zwlekać. Usiadłam
obok chłopaka, który cały czas był zapatrzony w TV. Po chwili spojrzał na mnie
i chyba zauważył po mojej minie, że mam zamiar coś powiedzieć.
-Ja chciałabym Ci powiedzieć coś ważnego.. – zaczęłam.
-Słucham. – uśmiechnął się.
-Ja, ja… ja jestem w drugim miesiącu ciąży. – próbowałam
patrzeć chłopakowi cały czas w oczy, aby dowiedzieć się jak to przyjął. Otworzył
on szeroko oczy. Widać było w nich zdziwienie, strach i małe przerażenie.
-[T.I] ja, ja nie wiem co mam powiedzieć. To jest…. –
przerwałam mu.
-Liam ja nie chce tego dziecka. – powiedziałam stanowczo.
-Ale [T.I] nie podejmuj pochopnej decyzji. Ja naprawdę
bardzo jestem szczęśliwy z tego powodu, że zostanę ojcem i uważam, że ty też
powinnaś być szczęśliwa. Będziemy mieć dziecko ! – krzyknął uradowany i
przytulił mnie.
-Ale ja nie chce – po moich policzkach poleciało kilka
słonych łez. Liam kiedy je zauważył od razu je starł.
-Ej, nie płacz. Wszystko będzie w porządku, poradzimy sobie
jakoś.
-Ty nic nie rozumiesz! Ja nie chce mieć dziecka! I nigdy go
nie urodzę! – krzyczałam.
-Spokojnie.
-Ja, ja… kiedy Cię nie było to zastanawiałam się na aborcją.
– chłopak wyszczerzył oczy na mnie.
-Ale to jest nielegalne. Nie pozwolę Ci tego zrobić.
Wierzysz mi ?
-Tak – powiedziałam cicho.
-Jeżeli mi wierzysz to nie zrobisz tego. Jak mogłabyś zabić
dziecko. Nie pozwolę Ci na to. Za kilka miesięcy, kiedy je urodzisz to będziesz
żałować myśli, które krążyły Ci po głowie o usunięciu ciąży.
-Może i masz rację. – tym razem to ja wtuliłam się w mojego
ukochanego. Lekko zaciągnęłam się zapachem jego perfum i zrozumiałam, że przez
usunięcie ciąży pewnie dręczyłyby mnie wyrzuty sumienia. – Będziesz wspaniałym ojcem – spojrzałam mu w
oczy.
-A ty wspaniałą matką – pocałował mnie. Pozmawialiśmy
jeszcze dużo na ten temat, ale po kilkunastu minutach Liam dostał jakiejś
głupawki i zaczął skakać po całym pokoju i krzyczeć, a zarazem śmiać się, że
zostanie ojcem. Niezłą miałam z niego polewkę. Następnie wziął mnie na ręce i
zakręcił w kółko, lecz po chwili odłożył i zaczął strasznie szybko mówić o
tym, że nie powianiem cię tak kręcić, bo to może zaszkodzić dziecku i takie
tam. Ja natomiast cały czas się z niego śmiałam.
I to właśnie tak mijały miesiące. Kiedy poinformowaliśmy
naszych przyjaciół cieszyli się oni razem z nami i gratulowali nam. W tym
czasie kiedy Liam był w trasie
opiekowały się mną dziewczyny, natomiast chłopak codziennie kilkanaście
razy wydzwaniał do mnie i pytał jak się czuję. Nie powiem, ale czasami to nie
bardzo wkurzało.
Kiedy nadszedł październik byłam w 9 miesiącu. Co porodu
zostało kila dni. Teraz Liam był cały czas przy mnie, ponieważ trasa koncertowa
dobiegła końca i mógł on spędzać jak najwięcej czasu ze mną. A i zapomniałam
wam powiedzieć, że w naszą piątą rocznicę dwudziestego siódmego czerwca Liam mi
się oświadczył. I w ciągu tych kilku miesięcy nasz wesele zostało wyszykowane.
Wypadło na to, że miałam żenić się w 9 miesiącu ciąży.
Nadszedł dzień ślubu, a dokładnie to 7 października.
Przygotowania do ceremonii trwały od samego rana. Jak na sukienkę ślubną to
moja byłą bardzo skromna. Była ona prosta do kostki beżowa z koronkowymi
rękawami do łokcia. Oraz krótki
koronkowy welon.
Po zaślubinach uradowani pojechaliśmy do restauracji, w
której miało odbyć się wesele. Nie zapraszaliśmy wcale dużo osób, ponieważ
zaprosiliśmy tylko przyjaciół, oraz najbliższą rodzinę. Razem było około 70
osób.
Około 20 poczułam Skórcze. Nie planowałam rodzić w dzień
swojego ślubu, ale najwyraźniej mały Lucas chciał inaczej. Poinformowałam jak
najszybciej Liam’ a o tym, a następnie zostaliśmy zawiezieni przez Harr’ ego do
najbliższego szpitala. Męczyłam się przy porodzie prawie 3 godziny, dzięki
wsparciu mojego męża, który cały czas głaskał mnie po czole i trzymał za rękę,
ból jakby wydawał się mniejszy. O 23:41 na świat przyszedł nasz synek. To był
najcudowniejszy dzień w moim życiu.
Z każdym
rokiem radzimy sobie wspaniale jako rodzice i małżeństwo. Liam ciągle
koncertuje razem z przyjaciółmi, a mały Lucas często wciela się w tatę i śpiewa
do plota. Mam najcudowniejszą rodzinę i przyjaciół na świecie.
THE END
Jest kolejny. Mam nadzieję, że się podoba :) Następny imagin będzie najprawdopodobniej o Niall' u. Przepraszam za błędy...