27 stycznia 2013

Imanige Harry - część 2



Ścisnęłam rękę Nialla trochę mocniej, aby się obudził. Po chwili chłopak otworzył lekko oczy i uśmiechnął się do mnie.
-Nareszcie – powiedział.
-Ile tutaj leżałam ?
- 5 dni. – jednak mi wydawało się, jakbym leżałam tu mnie niż 10 minut – pomyślałam.  Już po chwili obudził się także Lou, który jak mnie zobaczył to zaczął przytulać.
- [T.I.] nawet nie wiesz jak się martwiłem. – po policzku zleciała mu jedna łza. Jak tylko mogłam podniosłam się i starłam samotną łzę.
- Teraz jest już wszystko okej – uśmiechnęłam się. Później Louis poszedł po lekarza poinformować go, że się obudziłam. – Był tu ? – zapytałam Nialla. Chłopak chyba wiedział o co mi chodzi po tylko posowiał przecząco głową. Szczerze to cieszyłam się, że go tutaj nie było. Nie potrafiłabym mu spojrzeć prosto w oczy po tym wszystkim. Do sali wszedł lekarz.
- Dzień dobry panno [T.N] Jak się czujemy ?
- Dobrze. – uśmiechnęłam się.
- Bardzo się z tego cieszę. Za 15 otrzymamy już oficjalne wyniki i dowiemy się, kiedy będzie mogłam pani wyjść ze szpitala. – i wyszedł.
- Niall pomógł byś mi wstać ? Muszę iść do toalety.
-Tak, jasne. – powolutku, powolutku, ale doszliśmy do małego pomieszczenia. Gdy już się wysikałam (xd) podeszłam do umywalki. Umyłam dokładnie ręce, a następnie spojrzałam w lustro. Ostatni raz, gdy to robiłam to pięć minut później leżałam już nieprzytomna na łóżku. Już miałam wychodzić z łazienki, dosłownie dotykałam klamki, gdy zdobiło mi się niedobrze. Rzuciłam się pędem do ubikacji. Zwymiotowałam, znowu. Niall wpadł do toalety, gdy to usłyszał.
- [T.I] wszystko ok ? – zapytał.
- Tak. – pomógł wstać mi z podłogi w zaprowadzić do sali. Gdy weszłam do środka, już nikt nie spał. Uśmiechali się w moją stronę. Podeszłam do każdego i przytuliłam.
-Bardzo wam dziękuję. – łza spłynęła mi po policzku. – Kocham was. – zauważyłam, że nawet Zaynowi poleciała łza, jeszcze nigdy nie widziałam, aby on płakał. Zawsze wydawał się być taki twardy.
-My też Cię kochamy. – powiedzieli. Zrobiliśmy takiego grupowego miśka. Byłam wtedy taka szczęśliwa. Niczego mi nie … w sumie to nie mogę tego powiedzieć, ponieważ najbardziej brakowało mi Harrego. Wciąż go kochałam, i nadal kocham.
-Dobra chyba starczy tych przytula sków – powiedział Liam. – [T.I] musisz odpoczywać – dodał.
-No już dobrze – powiedziałam i posłusznie położyłam się na łóżku szpitalnym. Przez następne 10 minut nie brakowało nam tematów. Całe szczęście nie gadaliśmy o Harrym. Nie chciałam teraz poruszać tego tematu. Gdy tak patrzyłam na wtuloną Perrie w Zayna i Danielle przytuloną do Liama robiło mi się ciepło na sercu. Widać było, że strasznie się kochają. Czemu mnie to nie spotkało ?
W pewnej chwili do szli wszedł lekarz z jakimiś papierami w ręku.
-A więc mam dla pani dwie dobre wiadomości. Pierwsza jest taka, że jutro rano wychodzi pani ze szpitala, a druga, że … jest pani w ciąży. – wytrzeszczyłam oczy na lekarz. Co ona wygaduje ?! Ja nie jestem w ciąży. Nie mogę być. Nie z nim … - No, a teraz musi pani odpoczywać. – i wyszedł. Wszystkich oczy zwrócone były na mnie. Po moim policzku spłynęły łzy. Już sama nie wiedziałam co mam zrobić. Ja nie planowałam mieć dziecka. Teraz sama już nie wiem. Nie wrócę do Harrego po tym co mi zrobił … a już na pewno nie w najbliższym czasie.
-Wszystko będzie dobrze – pocieszał mnie Zayn. Jednak mi  to wcale nie pomogło. I właśnie tak zleciał mi cały dzień. Pogadaliśmy, czasem pośmialiśmy się. Lecz u mnie nie było to prawdziwe. Cały czas po głowie chodziło mi dziecko które za kilka miesięcy urodzę. Około 19 niestety wszyscy musieli już iść. Mogła zostać jedna osoba. Niall zgodził się mną zaopiekować. Pogadaliśmy jesz trochę. Po 22 odpłynęłam.


1 rok później

Minął już rok, a ja nadal o nim myślę i nie mogę przestać. Od chłopaków wiem tylko tyle, że po naszym rozstaniu jeszcze przez dwa tygodnie zachowywał się tak jak przedtem. Lecz później chyba zrozumiał, że mnie już  nie ma i zaczął chodzić na próby, wywiady, sesje i takie tam. Ale trudno jest go gdziekolwiek wyciągnąć. Praktycznie całymi dniami siedzi w domu, wychodzi na jakieś spacery.
Ja widziałam go dwa razy w ciągu tego roku. Pierwszy raz, gdy szłam do sklepu, widziałam go jak przechodził przez ulicę, ale on mnie nie zauważył. A drugi raz, gdy była u chłopaków.
Co do chłopaków i dziewczyn. Często się spotykamy. Praktycznie codziennie, chyba że są bardzo zajęci to dzwonią do mnie i pytają się jak tam. Dziewczynki: Emily i Darcy bardzo pokochały ich. Emily ma już trzy lat, natomiast Darcy ma już prawie 6 miesięcy. Rosną jak na drożdżach. Tak bardzo je kocham, nie wyobrażam sobie życia bez tych dwóch cudownych promyczków. Na początku było trudno, lecz dzięki pomocy chłopaków opieka nad nimi stawała się coraz bardziej łatwiejsza i przyjemniejsza. Chodziarz nie jestem już z Harrym to oni traktują mnie jak własna rodzinę. I właśnie za to ich kocham.
Dzisiaj Niall wraz z Zaynem i Perrie mają wpaść po dziewczynki. Powiedzieli, że należy mi się wolny weekend. Byłam im bardzo wdzięczna. Nagle po całym mieszkaniu rozległ się dzwonek do drzwi.
-Emily idź otwórz drzwi to pewnie wujkowie i ciocia.
-Dobze.
Ja cały czas siedziałam i bawiłam się z Darcy w salonie.
-Mamusiu jakiś pan do Ciebie – krzyknęła. Zdziwiłam się, ponieważ nie spodziewałam się, żadnych gości. Wzięłam małą na ręce i poszłam do drzwi. Gdy ujrzałam osobę stojącą za nimi nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Byłam w lekkim szoku. Podeszłam bliżej drzwi, natomiast Emily przytuliła się do mojej nogi. Lekko zaczęłam masować małą po ramieniu.
- Cześć – uśmiechnął się do mnie. Nigdy nie mogłam oprzeć się temu uśmiechowi. I jeszcze te dołeczki w policzkach.
- Cześć ? Co ty tu robisz ? Skąd wiedziałeś gdzie mieszkam ? – zaczęłam zadawać pytania.
-Udało mi się to wyciągnąć od Liama. Chciałem porozmawiać.
-No dobra .. wchodź. –Zamknęłam drzwi. Byłam bardzo zdziwiona jego wizytą. Przypomniałam mu się po tych dwunastu miesiącach ? Zaprowadziłam go do kuchni. Usiadł na krześle, tak samo jak ja z Darcy.
-Mamusiu idę oglądać bajki – powiedziała do mnie Emily.
-Dobrze. – mała pobiegłam do salonu. Natomiast ja siedziałam i gapiłam się na Hazzę. Darcy zaczęła bawić się swoimi palcami.
-Możesz ja potrzymać ? – zapytałam Harrego.
-Jasne. – chłopak wziął małą na ręce, następnie usadził ja u siebie na kolanach.
-Chcesz coś do picia ? Herbata, kawa ?
-Kawę poproszę.
Właśnie zalewałam szklankę gorącą wodą, gdy usłyszałam płacz Emily. Szybko pobiegłam do salonu. Zobaczyłam, że dziewczynka najwyraźniej stłukła szklankę, z sokiem i chyba chciała posprzątać szkło, ale zacięła się szkiełkiem. Wzięłam małą na ręce i wróciłam do kuchni. Harry najwyraźniej trochę przeraził się tą sytuacją. Posadziłam Emily na blacie. Ujęłam jej małą rączkę w dłoń i opatrzyłam ranę.
-Teraz trochę zapiecze – powiedziała, a dziewczynka pokiwała głowa przez łzy spływające po jej policzkach. Polałam ranę wodą utlenioną. Emily zaczęłam głośniej płakać. Szybko zakleiłam ranę plasterkiem i wzięłam ją na ręce.
-Zaraz wrócę - skierowałam te słowa do Harrego. Po drodze do pokoju małej uspokajałam ją. Gdy znalazłyśmy się w małym pomieszczeniu, położyłam dziewczynkę na jej łóżeczku i przykryłam kołdrą. Emily uspokoiła się i nie płakała. Po kilku chwilach zasnęła. Ja po cichu wyszłam z jej pokoju. Poszłam do kuchni. Zobaczyłam tam przezabawna scenkę. Darcy stała na kolanach Harrego, a on ja podtrzymywał. Dziewczynka czochrała mu loki i śmiała się w niebo głosy. Bardzo ucieszył mnie ten widok. Wróciłam do poprzedniego zajęcia. Postawiłam kawę chłopaka na stole.
- Widzę, że nie próżnowałaś. Dwójka dzieci ? To nie za dużo ?
-Harry … O czym chciałeś pogadać? – zmieniłam temat.
-O nas.
-No, ale po co ? Może jeszcze powiesz, że chciałeś mnie przeprosić ? Ty nawet nie wiesz co ja przeżywałam, kiedy ty wracałeś zalany do domu i chciałeś tylko jednego. Pomyśl jak ja mogłam się czuć. Czułam się jak dziwka. Ty tylko mnie wykorzystywałeś. Chciałabym wiedzieć dlaczego tak nagle się zmieniłeś .. wtedy.
-… Ja sam nie wiem.
-Aha rozumiem. Szczerze to nie żałuję tego, że Cię zostawiłam.
-[T.I] ja naprawdę chciałbym cofnąć czas. Przez ten rok, naprawdę dużo zrozumiałem jaki byłem dla ciebie. I nadal nie mogę sobie tego wybaczyć, że cię uderzyłem. Zrozum, że ja naprawdę Cię kochałem i kocham.
-Harry je też Cię kocham, ale mnie potrafię ci tego wybaczyć.
-Wiedz, że zawsze możesz na mnie liczyć. Będę czekał.
-Dobrze.
-Jak ma na imię. – wskazał dziewczynkę.  Przez chwilę zawahałam się czy wypowiedzieć jej imię, ponieważ Harry zawsze chciałam mieć dziewczynkę o imieniu Darcy.
- … Darcy.
-Bardzo ładne imię. A druga ?
-Emily. To jest tak naprawdę córka mojej siostry .. tylko, że moja siostra razem ze swoim mężem zginęli w wypadku i teraz ja się nią zajmuję. Natomiast Darcy to moja biologiczna córka.
-Masz chłopaka .. czy może męża ? - zapytał.
-Nie mam nikogo. Od naszego rozstania dwa razy byłam na randce. Ostatni raz dwa miesiące temu. Gdy powiedziałam mu, że mam dwójkę dzieci przestraszył się, zaczął się jąkać i uciekła – zaśmiałam się na samo wspomnienie o tym zdarzeniu.
-Aha, a Darcy ile ma ?
-Darcy ma 6 miesięcy.
- … czyli, że ona … zdradzałaś mnie, gdy byliśmy razem ?- zaczął się trochę jąkać.
-Harry, ja nie byłam tobą.
-To znaczy, że ona …
-Tak Harry, już myślałam, że nie umiesz liczyć.– zakpiłam.
-Ale jak to się stało ?
-No wydaję mi się Harry, że uczęszczałeś na lekcjach biologii.
-Tak … Ale czemu mi nie powiedziałaś, że Darcy to moja córka ?
-A co myślałeś, że polecę do ciebie, krzyknę zadowolona, że mam z tobą dziecko rzucając ci się na szyję? Jak tak to źle myślałeś. Ja po prostu nie mogłam się pogodzić z tym co mi zrobiłeś.
-Wiem, że popełniłem wielki błąd. Żałuję tego do dzisiaj. Naprawdę. Przez ten rok uświadomiłem sobie co straciłem. Cały czas myślałam, tylko o tobie. I nadal myślę. Kocham Cię najbardziej na świecie. Jeżeli będziesz chciała, żebym odszedł to tak zrobię, ale proszę Cię daj mi tą ostatnią szansę. Obiecuję, że jej nie zmarnuję. Kocham Cię [T.I]. – gdy mówił te słowa, aż zrobiło mi się ciepło na sercu. Widać było w jego oczach, że bardzo żałuje i naprawdę mnie kocha.
-Harry …. Ja ….. wybaczam Ci. Ale będzie tak jak mówiłeś. Pierwsza i ostatnia szansa. Nie zmarnuj jej. – chłopak tak się ucieszył, że wziął Darcy na ręce zakręcił ją w kółko, a ja się zaśmiałam. Następnie podszedł do mnie i pocałował tak jak kiedyś. Z ogromnym uczuciem i pasją. Odwzajemniłam pocałunek.
-Kocham Cię.
-Ja ciebie też. – powiedziałam.


5 lat później.

I właśnie tak skończyła się ta historia. Harry nadal jest ze mną, kocha mnie i dziewczynki. Jesteśmy bardzo szczęśliwi. Emily i Drarcy bardzo pokochały swojego tatę. Harry poświęca nam każdą wolną chwilę, kiedy nie ma obowiązków. Jak do tej pory spisuje się na szóstkę. Jest wspaniałym mężem. Tak dobrze przeczytaliśmy, mężem. Po tym jak mu wybaczyłam po jakiś 3 miesiącach odbył się nasz ślub organizowany, przez Eleanor, Danielle i Perrie. Był cudowny. Chłopaki : Niall, Liam, Zayn i Louis są wspaniałymi wujkami. Zayn dorobił się wspaniałego synka i już niedługo odbędzie się ślub jego i Perrie. Louis i Eleanor jak na razie nie planują dzieci, ale ślub mają w planach ;D. Liam wraz z Danielle są kochającym się małżeństwem i już za 2 miesiące dołączy do nich mała Effy. Czyli Danielle jest w ciąży. Gdy Liam się dowiedział, zaczął skakać z radości, nie odstępuje jej na krok. Natomiast Niall znalazł swoja miłość, a jest nią Amy. Bardzo się kochają i są ze sobą już 4 lata. Jutro wielki, dzień dla nich. Ich 4 rocznica. Niall ma zamiar się oświadczyć. Co do One Direction to nadal istnieje. Chłopaki kochają to co robią i nie wyobrażają sobie życia bez tego co ich połączyło. Na scenie są fenomenalni. 

THE END

Sorki za błędy. Mam nadzieję, że podoba się imagin. Męczyłam się na nim prawie tydzień. Jest długi, nie powiem, że nie. Proszę was o komentarze ;D


Imagine Harry - część 1



Czemu nie może być tak jak dawniej ? Nie stresujesz się, nie boisz się, chyba że sprawdzianu z matematyki. Codziennie jesteś szczęśliwa, radosna. Prawie nigdy nie płaczesz. A kiedy dostajesz jakoś rzecz o której zawsze marzyłaś tryskasz euforią.
Natomiast teraz ? W moim przypadku … Codzienny stres oraz coraz częściej ból. Chciałabym, aby było tak jak kiedyś. Wtedy życie wydawało się być łatwiejsze.
Właśnie teraz siedzę na parapecie w sypialni z zdjęciem z przed kilku lat. Jestem na nim ja i mój narzeczony. Sama nie wiem czy mogę go tak nazwać. Uwielbiam wspominać czas spędzony z nim. Znam go od piaskownicy. Wiem o nim bardzo, ale to bardzo dużo. Jest dla mnie wszystkim.
Moi rodzice nie żyją od 8 lat. Natomiast moja starsza siostra Ann zginęła tydzień temu ze swoim mężem w wypadku samochodowym. Bardzo pragnęłam pójść na ich pogrzeb, lecz nie mogłam. Za kilka tygodni mam przejąć opiekę na ich dwu letnią córką Emily. Dziewczynka nie ma żadnej rodziny, oprócz mnie. To tylko ona mi została.
 Harry – „mój narzeczony” traktuje mnie jak dziwkę. Nie ma między nami tego co było jeszcze dwa miesiące temu. Od tamtej pory nie wiadomo dlaczego zaczął strasznie pić. Chodzi dzień w dzień na jakieś imprezy, a wraca nad ranem lub w nocy. W Internecie, gazetach i różnych źródłach informacji, aż huczy na jego temat. Gdy patrzę na zdjęcia z imprez widzę jak wychodzi z klubów z jakimiś laskami. Odczuwam wtedy jakby moje serce pękało. Płacze codziennie po kilka godzin. Od kilku tygodni nie wychodzę z naszego mieszkania, nic nie jem. Kiedy on wraca do domu dobiera się do mnie, nachalnie całuje, zmusza do stosunku. Można powiedzieć, że się go boję. Codziennie, gdy wychodzi z domu mówi do mnie, że idzie do „studia”, lecz tak naprawdę idzie popieprzy się z jakimiś prostytutkami. Czemu go nie zostawiłam ? Ponieważ ja go bardzo kocham.
Nagle po całym mieszkaniu rozległ się odgłos trzaskających drzwi. Szybko wytarłam spływające łzy po policzkach i odłożyłam zdjęcie. Po chwili drzwi do sypialni otworzyły się, a w nich stał nie kto inny jak Harry. Chwiejnym krokiem podszedł do mnie, a ja wyczułam od niego alkohol. Zeszłam z parapetu i wpatrywałam się w jego oczy. Nie widziałam w nich tego co kiedyś. Ciągle męczyły mnie pytania. Czemu się tak zmienił ? Czy on naprawdę już mnie nie kocha ? A może znudziłam mi się ? Chłopak podszedł do mnie i chciał pocałować, lecz ja jak najszybciej cofnęłam się krok w tył.
- Coś nie tak .. skarbie ? – zapytał. Ja już nie miałam siły, musiałam mu wszystko powiedzieć.
-Harry, a ty jak myślisz ? Że wszystko jest w porządku ? Ciekawa jestem dlaczego miałoby być dobrze. Codziennie przychodzisz pijany do domu, w Internecie, gazetach piszą, że imprezujesz, a ja gdy patrzę na zdjęcia i widzę jak się obściskujesz z jakimiś dziwkami to moje serce pęka. Nie mam rodziny. Moja siostra zginęła tydzień temu w wypadku samochodowym razem ze swoim mężem. Tylko ty mi zostałeś. Ale tak naprawdę jesteś skończonym dupkiem. Zleży ci tylko na seksie. – wygarnęłam mu i rzuciłam pierścionek zaręczynowy prosto pod jego nogi, a on .. uderzył mnie z całej siły w policzek. Upadłam na podłogę, a łzy wbrew mojej woli zaczęły spływać po moich policzkach … strumieniami. Trzymałam się za bolące miejsce i nie mogłam uwierzyć w to co on zrobił, jak mógł. Razem ze mną spadło też nasze zdjęcie wraz z ramka, szkło potłukło się na małe kawałeczki. Chłopak przez chwilę stał w miejscu i patrzył się przed siebie. Chwilę potem chyba zdał sobie sprawę z tego co zrobił.
- Przepra .. – uklękną i chciał mnie dotknąć, ale ja nie pozwoliłam mu na to.
- Zostaw mnie ! – zanosiłam się jeszcze większym płaczem niż wcześniej. Jak najszybciej mogłam pobiegłam do łazienki i zamknęłam się w niej. Skulona usiadłam obok wanny. Nie wiedziałam co mam teraz robić. Nie spodziewałam się po Harrym, że jest do czegoś takiego zdolny. Najwyraźniej się myliłam. Usłyszałam pukanie do drzwi, i jego głos.
-[T.I] proszę otwórz te drzwi. – mówił spokojnie. Lecz nie trwało to długo, bo później zaczął się wydzierać i coraz mocniej walić w drzwi. Natomiast ja zanosiłam się jeszcze większym płaczem.
- Kurwa otwieraj te drzwi !! – krzyczał. Jednak ja nie otwierałam. Najwyraźniej odpuścił sobie po kilku minutach i odszedł. Nadała byłam przerażona. Gdy już trochę się uspokoiłam postanowiłam zadzwonić po Louisa. On był dla mnie jak brat, zresztą tak jak Niall, Zayn czy Liam. Miałam do nich zaufanie. Zawsze pomagali, gdy czegoś potrzebowałam. Wybrałam jego numer i nacisnęłam zielona słuchawkę. Po dwóch sygnałach usłyszałam jego głos.
- Słucham ?
- Lou .. proszę przyjedź po mnie – wybuchłam płaczem.
- [T.I] co się stało ?- zapytał zaniepokojony.
- .. Harry on .. mnie uderzył.
-Zaczekaj na mnie, zaraz będę.
Schowałam telefon do kieszeni spodni. Nagle zrobiło mi się jakoś dziwnie nie dobrze. Podbiegłam do ubikacji i zwymiotowałam. Następnie wypłukałam usta woda i wróciłam do poprzedniej pozycji, czyli usiadłam skulona obok wanny. Zastanawiałam się czemu on to zrobił. Czemu mnie uderzył. Po chwili usłyszałam, gdy ktoś wchodzi do pokoju. Przestraszyłam się, bo myślałam, że to Harry.
- [T.I] otwórz – to był Lou.  Ja nadal płakałam. Cały czas było mi niedobrze, lecz zebrałam ostatnie siły i wstałam z zimnej podłogi. Podeszłam do drzwi. Powoli przekręciłam klucz. Już po chwili widziałam zmartwiona twarz chłopaka. I znowu to uczucie. Rzuciłam się w stronę toalety. Po raz kolejny dzisiaj zwymiotowałam. Louis widząc to podbiegł do mnie i wziął na ręce. Wyszliśmy z łazienki i później z sypialni. Zeszliśmy na dół. Przechodząc przez salon zobaczyliśmy Harrego z butelka wódki w ręce.
- Widzę, że twój wybawiciel przyjechał. – zaśmiał się. Louis nie zwracając uwagi na słowa mojego byłego narzeczonego wyszedł z domu. Wsadził mnie do samochodu i po chwili ruszyliśmy najprawdopodobniej do domu chłopaków. Przez całą drogę płakałam, była roztrzęsiona. Około 5 minut później byliśmy już pod ich domem. Louis znowu wziął mnie na ręce i zaniósł do mieszkania. Gdy weszliśmy do środka zobaczyłam przerażone miny chłopaków.
- Zabiję go ! – krzyknął Niall i wybiegł z domu. Zaraz za nim pobiegł Zayn. Lou zaniósł mnie do starego pokoju Harrego. Położył na łóżku i przykrył kocem. Zaraz potem przyszedł do mnie Liam. Louis wyszedł z pokoju. Chłopak usiadł obok mnie i przytulił. Ja cały czas szlochałam.
- Już spokojnie. Jesteś bezpieczna. – mówił bardzo spokojnie.
- Dziękuję.
Siedzieliśmy tak około godziny. Byłam bardzo wdzięczna chłopak, że tyle dla mnie robią. Znam ich od X-F, a kocham jak własnych braci. Są moją rodziną. Około 22 wrócili chłopcy. Niall pobił się z Harrym. Dobrze, że był tam też Zayn, który ich rozdzielił.  I to wszystko moja wina. Poprosiłam chłopaków, żeby zostawili mnie samą. Musiałam to wszystko przemyśleć.
To przeze mnie Niallowi leci teraz krew z brwi i wargi i ma kilka siniaków. To przeze mnie moi rodzice nie żyją, bo gdyby nie moja głupota to nadal bym miała rodzinę. To przeze mnie mała Emily nie ma rodziców. To wszystko moja wina. Co najważniejsze .. to przeze mnie Harry jest taki. Gdyby mnie nie poznał na pewno byłoby inaczej.
Nagle usłyszałam pukanie. Chwile potem z za drzwi ujrzałam głowę Zayna.
- Przyniosłem ci kolację. – podszedł i położył naprzeciwko mnie jakieś jedzenie. – Proszę.
- Nie jestem głodna – powiedziałam patrząc się w okno.
-[T.I] musisz coś jeść. Zaraz wrócę i ma to wszystko być zjedzone.  – i wyszedł. Ja naprawdę nie była głodna.
Właśnie tak mijały kolejne dni. Nic nie jadłam, nie piłam, nie wychodziłam z pokoju .. no chyba, że do łazienki. Codziennie siedziałam na łóżku ze zdjęciem w ręce, które przywiózł mi Niall wraz z ubraniami. Zamieszkałam tutaj. Przez całe dnie tak jak już wspominałam siedziałam na łóżku ze zdjęciem w ręce i patrzyłam się raz na Harrego, raz w okno. Nie było we mnie życia. Chłopaki strasznie się zamartwiali. Nie wiedzieli co mają już robić. Tylko gdy przynosili jedzenie i mnie namawiali, abym zjadła chodziarz odrobinę mi robiło się niedobrze.
Teraz jest po 18. Siedząc na łóżku zastanawiam się po co żyję. Jak do tej pory znalazłam tylko trze powody, ale jak dla mnie to za mało. Poszłam do łazienki, którą dzieliłam z Zaynem. Obmyłam twarz wodę i spojrzałam  w lusterko. Wyglądałam strasznie. Byłam cała blada, policzek był lekko fioletowy. Oczy popuchnięte i czerwone od płaczu. Wyglądałam jak zjawa. Na małej półeczce pod lustrem dostrzegłam małą srebrną .. żyletkę. Do głowy przyszedł mi pewien pomysł. Wzięłam ją do ręki i wróciłam do pokoju. Usiadłam na łóżku i zaczęłam dokładnie przyglądać się tej rzeczy.  Po chwili przyłożyłam ją do nadgarstka i przejechałam po skórze. Z reki zaczęła wydobywać się ciemno czerwona krew. Nie odczuwałam bólu, może dlatego, że przez te ostatnie miesiące czułam go codziennie. Przyzwyczaiłam się. Jeszcze kilka razy pocięłam swoja rękę. Teraz pragnęłam zrobić to mocniej niż wcześniej.  Przycisnęłam żyletkę do żyły i przejechałam. Krew zaczęła płyną  szybciej. Mi zakręciło się w głowie. Nagle do pokoju wszedł Zayn z jedzeniem. Gdy zobaczył co zrobiłam szybko do mnie podbiegł. Później zamknęłam oczy, lecz słyszałam głos chłopaka.
- [T.I] otwórz oczy, proszę. – potrząsnął mną lekko. – Chłopaki !! Chodzie szybko !! – tylko tyle zapamiętałam.
Próbowałam otworzyć oczy, lecz nie mogłam. Codziennie czułam, że ktoś przy mnie jest, ale nie wiedziałam kto to. Czułam jak dotyka mojej ręki mówi do mnie najczęściej to:
- [T.I] wszystko będzie dobrze. Nie możesz się poddać. Walcz dalej. – walcz, ale o co ? Wydawało mi się, że poczułam nagły przypływ energii. Wiedziałam, że mam tylko jedną szansę. Udało się poruszyłam swoją prawą ręką. Teraz chciałam otworzyć oczy. Po kilku próbach udało się. Uchyliłam je lekko, ale oślepiła mnie biel. Spróbowałam jeszcze kilka razy, aż otworzyłam je dość szeroko, aby cokolwiek zobaczyć. Po mojej lewej stronie zobaczyłam Nialla i Louisa siedzącego obok mnie na krzesełkach. Spali. Niall trzymał mnie za rękę. Lekko odwróciłam głowę i zobaczyłam śpiących :Liama z Danielle oraz Zayna z Perrie. Obok nich stał mały stoliczek, a na nim różne kwiatki i balonik z napisem „wracaj szybko do zdrowia”




Sorka za błędy . xd
Czytasz = Komentuj 

 image