23 lutego 2014

Imagine Harry



Moi przyjaciele powoli zaczynają mnie wkurzać, tak samo jak gra w tą cholerną butelkę! Przyrzekam, że to był ostatni raz, kiedy zgodziłam się na uczestniczenie w tej beznadziejnej grze. Chore pomysły Alex’ a i Niny doprowadzają mnie czasami do totalnej furii. Dwa lata temu miałam za zadanie podrywać obleśnego sprzedawcę małego kiosku, aby uzyskać od niego darmowego batonika. Potem ten typ nie chciał się ode mnie odczepić. Kilka miesięcy temu maiłam urządzić scenkę zazdrości jakiemuś facetowi. Przeze mnie zerwał ze swoją dziewczyną, która myślała, że zdradził ją zdradził. Jednak muszę przyznać, że jestem całkiem dobrą aktorką i byłaby to dla mnie idealna praca.
Dzisiaj miałam spędzić noc w sąsiednim domu wchodząc do mieszkania przez okno. Zamieszkiwałam okolice dość drogie. Moi rodzice byli chirurgami, więc mieliśmy dość sporo pieniędzy. Obok mnie w dużym domu, zbudowanym z czerwonej, idealnie, wygładzonej cegły mieszkał jakiś facet. Nie wiedziałam nawet kto to był. Z opowiadań moich rodziców wiadomo mi, że jest ode mnie starszy o trzy lata, czyli ma dwadzieścia lat. Rzadko bywa w swoim mieszkaniu, ponieważ bardzo dużo podróżuje.
Dochodziła już dwudziesta pierwsza, a ja szykowałam się do nocy w zupełnie obcym domu. Mam nadzieję, że wszystko pójdzie z godnie z planem. Założyłam na plecy swój turkusowy plecak, w którym miałam pidżamę oraz najpotrzebniejsze rzeczy. Przed domem czekali na mnie przyjaciele. Szybko pożegnałam się z rodzicami informując ich o tym, że dzisiaj nocuję u Niny. Uwierzyli bezproblemowo. Nie potrafiłam wytrzymać jednego dnia bez Alex’ a i Niny, ponieważ znaliśmy się od kilku dobrych lat i byliśmy do siebie strasznie przywiązani. Najstarszy był Alex, bo miał dwadzieścia dwa lata. Nina była zaraz za nim, ponieważ była starsza ode mnie o rok. Zaprzyjaźniliśmy się przez przypadek na minigolfie.
Zamknęłam za sobą duże drewniane drzwi. Spojrzałam złowrogo na przyjaciół i razem pokierowaliśmy się do sąsiedniego domu. Przejście przez żywopłot, było jednym z idiotycznych pomysłów Alex’ a. Przysięgam, że kiedyś go zabiję! Alex’ a i te jego zajebiste pomysły!
Staliśmy pod balkonem. Miałam wdrapać się do bluszczu, na sam balkon i wejść przez okno, które jak zawsze było otwarte. Na samą myśl zrobiło mi się niedobrze. Dobrze wiedzieli, że miałam ten cholerny lęk wysokości. Mój pieprzony cel? Pierwsze piętro.
-Kiedyś się wam za to odegram. – rzekłam poważnie, na co oni się zaśmiali.
Zaczęłam wdrapywać się na bluszczu, który nie był do końca przyczepiony do ściany. Co chwilę lekko się chwiałam, pojękując przy tym głośno.
-(T.I) uważaj! – usłyszałam półkrzyk Niny. Ona jako jedyna przejmowała się mną w tej chwili. Nie to co Alex, który praktycznie zwijał się ze śmiechu na równiutkim trawniku.
-Teraz to (T.I) uważaj. Trzeba było pomyśleć, zanim wymyślaliście to głupie wyzwanie – mruknęłam pod nosem.
Z kropelkami, zimnego potu, na czole, dotarłam na balkon. Wyjrzałam z góry na przyjaciół i wystawiłam im środkowego palca, po czym weszłam przez okno do mieszkania.
My też cię kochamy! Do zobaczenia jutro księżniczko! x – Alex.
Przeczytałam sms’a i zaśmiałam się sama do siebie. Zaczęłam szukać włącznika światła. Kiedy w końcu, po dwóch potknięciach się, znalazłam go i ujrzałam coś pięknego. Znajdowałam się w sypialni, w której miałam spędzić tą noc. Była po prostu przepiękna.
Ściany były w kolorze karmelowym, a podłoga, drewniana. Na samym środku pomiędzy dwoma dużymi oknami było wielkie łóżko z zielonym baldachimem. Nie licząc ogromnej kolekcji przeróżnych książek, zachwyciła mnie chyba najbardziej ogromna ilość starych płyt winylowych. Zaczęłam przyglądać się uważnie wykonawcom. Nirvana, The Beatles, The Who i wiele innych. Byłam ich wielką fanką i muszę przyznać, że uwielbiałam starą, klasyczną muzykę. Sama miałam kilka egzemplarzy. Szybko przebrałam się w pidżamę, która składała się z długich spodni w kolorowe jednorożce i białej obcisłej bluzki, z krótkim rękawem, z tęczą wydrukowaną na środku. Tak byłam także wielką fanką jednorożców.
Zaczęłam włączać po kolei napotkane płyty. Na gramofonie brzmiały tak oryginalnie. Zaczęłam tańczyć i zwiedzać, każdy zakątek wielkiej willi. Była przepiękna, lecz zwyczajna. Po całym zwiedzaniu dochodziła dwunasta w nocy, a ja wyłączyłam muzykę i położyłam się spać. Bardzo szybko odpłynęłam w krainę Morfeusza.
Nie pamiętam, kiedy ostatnio tak dobrze spałam. Zazwyczaj przeszkadzały mi jakieś koszmary, przez które czasami miałam niezłe urojenia, dlatego zaczęłam chodzić do psychologa. Jednak dzisiaj było idealnie. Obudziłam mnie cudowny zapach. Zaczęłam się wiercić, ponieważ spałam na czymś wyjątkowo miękkim. Kiedy usłyszałam ciche jęknięcie. Sparaliżowało mnie. Momentalnie otworzyłam szeroko oczy. Moja głowa znajdowała się w zagłębieniu szyi, jakiegoś nieznanego mi osobnika. Ciało bezwładnie leżało na nieznajomym, a on mocno przytrzymywał mnie w pasie. Nasze nogi, czy cokolwiek to było, były splecione razem. Na początku myślałam, że znów mam jakieś zwidy, lecz, gdy podniosłam swoją głowę do góry zobaczyłam bardzo przystojnego i młodego mężczyznę. Nie przypomniałam sobie o tym, abym wczoraj była na jakiejś imprezie. Dopiero teraz dotarło do mnie, że jestem u swojego sąsiada. To musi być właśnie on, bo jak nie to kto?
Chciałam podnieść się z nieznajomego, który jednak okazał się człowiekiem, lecz nic z tego. Byłam stosunkowo niższa i ogólnie mniejsza od niego. Chłopak nagle, zupełnie niespodziewanie przekręcił się na drugi bok, przez co wraz z kołdrą wylądowaliśmy na podłodze. Ja bez większych zmian nadal leżałam na nim. Powoli zaczął otwierać swoje powieki. A gdy były już w pełni otwarte uśmiechnął się do mnie. Zdziwiłam się i podniosłam jedną brew do góry. Z każdą sekundą, zaczynała robić się zdziwiona.
-Przepraszam, ale.. znamy się? – spytał. Nadal kurczowo trzymał moją talię.
-Nie i ja nie chce cię poznawać. – powiedziałam stanowczo. Chciałam wstać, z niego, lecz poślizgnęłam się na kołdrze i wylądowałam na nim twarzą w twarz.
-Przeznaczenie, chyba chce inaczej. – zaśmiał się.
To był w stu procentach najdziwniejszy poranek w całym moim życiu. Po tym jak znów na niego upadłam i znów i znów, Harry, bo tak miał na imię, pomógł mi w końcu ustać na własnych nogach. Oczywiście zaczął się śmiać z mojej pidżamy, za o oberwał poduszką, prostu w tą czuprynę. On miał na sobie jedynie bokserki. Czułam się strasznie skrępowana, ponieważ kompletnie go nie znałam, a już podczas pierwszych sekund naszego pierwszego widzenia, widziałam do prawie nago. Miał mnóstwo tatuaży, a do tego idealnie umięśniony brzuch.
-Tak w ogóle to jak ty się tu znalazłaś? – spytał poprawiając kołdrę na łóżku.
-Mogłabym zapytać cię o to samo.
-Mieszkam tu.
-No przecież wiem, ale dlaczego akurat dzisiaj przyjechałeś? I jakim cudem nie zauważyłeś mnie w łóżku?
-Dzisiaj skończyła się trasa, a byłem tak wykończony kilkumiesięcznym sypianiem w autobusie, że nie kontaktowałem, kiedy dotarłem do domu. Teraz twoja kolej. Co robisz w moim mieszkaniu?
-Yyy.. ja grałam z przyjaciółmi w butelkę i dostałam takie wyzwanie. Przepraszam, jeśli sprawiło ci to jakiś kłopot. – pierwszy raz e życiu czułam się.. winna?
-W porządku. Muszę przyznać, że to idealny początek dnia. – zaśmiał się. Nie zrozumiałam jego wypowiedzi, ale już nie chciałam wypytywać. –Zostaniesz na śniadaniu czy mam cię odwieźć?
-Wydaje mi się, że mogę zostać. Tak w ogóle to jestem swoją sąsiadką. – uśmiechnęłam się. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz