Minęło już tyle miesięcy od kąt nie widziałam
rodziców. Zaraz po tym jak poznałam Holly wszystko się zmieniło. Ja się
zmieniłam.
Sama już nie wiem co powinnam robić. Nie mam tak
naprawdę nikogo, kto byłby mi wstanie pomóc. Holly to zupełnie inna bajka. Ona
tylko nauczyła mnie jak się bawić i korzystać z życia, no i przy okazji nieźle
sobie zarobić. Gdyby moi rodzice mnie teraz zobaczyli z pewnością załamali by
się moim wyglądem, jednak nie tylko. Krótkie, wyzywając, jaskrawe sukienki.
Buty na wysokim obcasie, dalej nie wiem jakim cudem ja jeszcze nogi nie złamałam.
Mocy makijaż, zwracający uwagę przechodniów. Włosy do pasa, w moim przypadku fioletowe.
Zawsze uwielbiałam szaleć z kolorami, jednak moi rodzice byli temu przeciwni.
Oni byli totalnym przeciwieństwem. Czasami zastanawiałam się czy, aby na pewno
jestem ich córką. W domu wszystko musiało być zadbane, uporządkowane. Ani grama
kurzu, wszystko idealnie prosto ustawione. Ubrania w delikatnych kolorach. Do
weekendowe wypady na biwak. To nie było dla mnie. Moi rodzice byli bardzo
surowi, nawet kiedy przyszłam o kilka minut później niż mi kazali, od razu była
awantura. Przez nich nigdy nie miałam chłopaka, ani przyjaciół. Ponieważ oni
uważali, że „czas na przyjaźń będzie jak zakończę
studia”. Po prostu do nich nie pasowałam i to właśnie był główny powód, dla
którego uciekłam z domu.
Wiem, że nie powinnam tego robić i teraz mam wyrzuty
sumienia. Boję się o swoje zdrowie. Ostatnio bardzo schudłam, mimo tego, że
zawsze miałam dobrą figurę. Papierosy, alkohol, narkotyki i tak w kółko. Moja
twarz już nie jest taka jak kiedyś. Lekko zapadnięte policzki, wory pod oczami
oraz dobrze widoczne kości policzkowe. Wyglądam jak wrak człowieka. Dzięki
makijażowi jeszcze jakoś zarabiam na życie. A właśnie, tak w ogóle to jestem
kobieta z usługami, czyli po prostu prostytutką. Zaczynałam od machania dupą w
galeriach, ale to było ciec inne, więc przeniosłam się na ulice. To tak
śmiesznie brzmi, to właśnie moje życie, jeden, wielki żart!
Od kilku tygodni Holly miała kłopot ze swoim jednym
klientem. Cały czas przychodził do naszego mieszkania i nękał nas. Dziewczyna
robiła co w jej mocy, ale on naprawdę był straszny i nie dało się go zaspokoić.
Od tamtego czasu już nie chciałam tego robić. Zdawałam sobie sprawę, że to jest
złe i już na początku mogłam się wycofać. To już nie pierwszy raz kiedy ze strachu
przed kolejnymi klientami przychodziłam do Holly z płaczem i mówiłam, a raczej
krzyczałam, że już więcej nie chcę tego robić, ale ona cały czas mi powtarzała,
że już niedługo z tym skończymy. Ona też się tego wszystkiego obawiała. Wszystko
zaczęło wymykać się z pod kontroli.
Spoglądając na swoja twarz widziałam w niej
zagubioną dziewczynę, która nie wiedziała co ma robić. Mając dwadzieścia lat
wyglądałam na co najmniej dwadzieścia pięć. Te świństwa mnie niszczą. Już rok
siedzę w tym bagnie i nie wiem ile jeszcze wytrzymam. Holly jest ode mnie
starsza o sześć lat i już jest w tym obeznana, jednak czuję to, że też ma już wszystkiego
dosyć. Moja przyjaciółka ma syna czteroletniego, który od kilku już lat mieszka
z babcią z Holandii. Holly przeprowadziła się do Londynu, aby zarabiać. Nie
miała innego wyjścia. Wydawała się być bezuczuciowa, kiedy pierwszy raz się ją zobaczył,
jednak po kilku rozmowach bardzo się polubiłyśmy i mimo wszystko we wszystkim sobie
pomagamy, jaka nie była by sytuacja.
Poprawiając swoją twarz myślałam nad moim
wcześniejszym życiem. Jakie było, a jakie jest teraz. Założyłam na siebie małą
czarną, naprawdę małą. Następnie wślizgnęłam się w swoje czerwone szpilki. Do
małej torebki włożyłam swoje tabletki, paczkę papierosów oraz na wszelki
wypadek prezerwatywę. Czasami zdarzają się tacy cwaniacy co nie mają, więc wole
być pewna i zawsze biorę jedna na wszelki wypadek. Na małej karteczce miałam
zapisany adres jednego faceta, którego miałam dzisiaj odwiedzić. Przynajmniej dzisiaj
był tylko jeden. Ze łzami w oczach wyszłam z małej toalety. W pokoju zobaczyłam
Holly, która najwyraźniej była bardzo zdenerwowana. Domyśliłam się, że chodzi o
tego faceta. Podeszłam do niej i mocno przytuliłam.
-(T.I) kupiłam bilety do Holandii. Jutro po południu
wyjeżdżamy, mam dosyć tego gówna. Zamieszkasz ze mną, poznasz Ed’ a, na pewno
cie polubi. Mam małe mieszkanie, ale spokojnie się zmieścimy. Może znajdę jakąś
pracę. Wszystko się ułoży. – powiedziała z płaczem. Było mi jej bardzo szkoda.
Jednak to wszystko co robiła i tylko i wyłącznie dla swojego synka.
-Dobrze – uśmiechnęłam się do niej i przetarłam łzy
spływające z jej policzka. – Ucałowałam ja w czoło i wyszłam z mieszkania.
Droga do domu owego faceta nie zajęła mi długo.
Stojąc pod ogromnym domem spojrzałam ponownie na Agres, czy czasami go nie
pomyliłam. Wzruszyłam ramionami i zadzwoniłam do drzwi. Po chwili ujrzałam
wysokiego bruneta. Przywitał mnie szerokim uśmiechem.
-Proszę bardzo. – zaprosił mnie gestem do środka. Założyłam
włosy za ucho, a następnie weszłam do środka. Zdjęłam z siebie płaszcz i
odwiesiłam na wieszak. Zajęłam miejsce na wygodnej kanapie, a następnie
zaczęłam uważnie przyglądać się salonowi. Ten chłopak naprawdę musiał być bogaty.
W kominku rozpalony był ogień co dodawało temu miejscu miłej atmosfery.
-Chcesz cos do picia? – spytał. Przekręciłam jedynie
głową.
-Przejdźmy do sedna. – uśmiechnęłam się lekko.
Wstałam z kanapy i podeszłam do niego. Lekko przejechałam ręką po jego
policzku, a następnie delikatnie wbiłam się w jego usta. Był taki delikatny w
tym wszystkim. Cieszyłam się, że nie jest brutalny jak inni. Nasze pocałunki
stawały się coraz bardziej zachłanniejsze. Chłopak jedną ręką trzymał mój policzek,
a drugą mój wychudzony brzuch. Powoli przenosiliśmy się na kanapę. Zajęłam
miejsce na jego kroczu, apotem zaczęłam całować jego szyję. Byłam bardzo
podniecona, podobnie jak chłopak. Czułam się zupełnie inaczej niż w przypadku
innych. Inny byli raczej bardziej zachłanni oraz natarczywi. A od był bardzo
delikatny i tkliwy. Kiedy przejechałam dłonią po jego kroczu od razu jego
oddech przyśpieszył. Zaśmiałam się cicho. Zdjęłam z niego podkoszulkę i
ujrzałam umięśniony tors. Na klatce piersiowej miał duży tatuaż, tak jak na
prawej rękę, tylko tam znajdowało się ich kilka. Powoli, nie przestają go całować
zabrałam się za rozpinanie paska, a następnie zdejmowanie spodni. Kiedy
ujrzałam coraz większe wybrzuszenie nie owijając już w bawełnę ściągnęłam z
niego bokserki. Delikatnie wzięłam w obie ręce jego przyrodzenie i zaczęłam jeździć
dłońmi w górę i w dół. Chłopak lekko pojękiwał.
Nagle chłopak przewrócił nas tak, że to ja byłam na
dole. Delikatnie, jak najdelikatniej wszedł we mnie. Prawie nic nie poczułam.
Jednak kiedy jego ruchy stawały się coraz to szybsze zaczęłam cicho jęczeć. To
był jeden z najprzyjemniejszych stosunków jakiego kiedykolwiek odbyłam. Chłopak
albo już mężczyzna był bardzo uroczy.
Zaczęłam targać mu włosy. To było tak przyjemne
uczucie. On był naprawdę niesamowity. Pierwszy raz tego doświadczyłam. Po
stosunku chłopak opadł na moje ciało. Wzięłam jego twarz w dłonie i leciutko
przejeżdżając kciukiem po policzku w końcu go pocałowałam. Był zdziwiony,
jednak chwile po tym uzyskałam jego wspaniały uśmiech.
-Nawet nie wiem jak masz na imię.
-(T.I) – powiedziałam po kilku sekundach
zastanawiając się, czy podać mu moje prawdziwe, czy po prostu wymyślić jakieś.
-Bardzo przyjemne okoliczności jak na poznanie tak
wspaniałej dziewczyny jak ty (T.I). Ja jestem Louis. – poruszył zabawnie
brwiami na co zaczęłam się śmiać.
Pierwszy raz poznałam takiego chłopaka. Był idealny
dla mnie. Jednak był tylko klientem. Otrząsnęłam się i podniosłam się z kanapy.
Ubrałam się pośpiesznie i prawie wybiegłam z jego mieszkania. Musiał być
naprawdę zdezorientowany. Nawet nie wzięłam od niego pieniędzy, nie byłam w
stanie tego zrobić. Wydawało mi się, że to było zbyt prawdziwe, aby brać od
niego kasę. Zaczęłam płakać, a z łzami spłynął cały mój makijaż. Zdjęłam obcasy
i zaczęłam biec. Po dotarciu na miejsce zobaczyłam coś czego nigdy nie chciałam
zobaczyć. Ten chory facet okładał pięściami Holly. Szybko zadzwoniłam po
policje i pogotowie. Dziewczyna wyglądała strasznie.
-Zostaw ją! – krzyknęłam i rzuciłam się w jego
stronę. Zaczęłam walić w niego butami, torebką czymkolwiek, aby odciągnąć go od
Holly. Krew była wszędzie, a ja byłam po prostu przerażona jej stanem. Po
chwili zjawiła się policja i zaczęli ściągać tego gościa, ponieważ uciekał. Całe
szczęście go złapali, a Holly pojechała do szpitala. Pojechałam razem z nią.
Strasznie się martwiłam i załamałabym się gdyby coś jej się stało. Czekałam w
poczekali z dwie godziny, aż w końcu mogłam ja odwiedzić. Miała lekki wstrząs
mózgu oraz dwa złamane żebra. Na szczęście nic poważnego. Miała zostać w
szpitalu tydzień, więc zmieniłam datę biletu. Potem wszystko już było dobrze
Rok później.
Znów jestem w Londynie. Znalazłam dobrze płatna
pracę. Tym razem jestem sekretarką. Zarabiam wytaczająco, więc wynajmuje sobie
małe mieszkanie na przedmieściach. Holly mieszka w Holandii wraz ze swoim
synkiem i narzeczonym. Kiedy tylko mam wolne odwiedzam ją. Naprawdę wiele dla
mnie zrobiła. Pogodziłam się także z rodzicami. W końcu zrozumieli, że nie mogą
kierować moim życiem. Obydwoje są szczęśliwi. Co do Louis’ a to muszę przyznać,
że po moim powrocie do Londynu zaczęliśmy się spotykać. Jest naprawdę cudowny i
nie potrafię wyobrazić sobie życia bez niego.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz