20 stycznia 2014

Imagine Louis



Minęło już tyle miesięcy od kąt nie widziałam rodziców. Zaraz po tym jak poznałam Holly wszystko się zmieniło. Ja się zmieniłam.
Sama już nie wiem co powinnam robić. Nie mam tak naprawdę nikogo, kto byłby mi wstanie pomóc. Holly to zupełnie inna bajka. Ona tylko nauczyła mnie jak się bawić i korzystać z życia, no i przy okazji nieźle sobie zarobić. Gdyby moi rodzice mnie teraz zobaczyli z pewnością załamali by się moim wyglądem, jednak nie tylko. Krótkie, wyzywając, jaskrawe sukienki. Buty na wysokim obcasie, dalej nie wiem jakim cudem ja jeszcze nogi nie złamałam. Mocy makijaż, zwracający uwagę przechodniów. Włosy do pasa, w moim przypadku fioletowe. Zawsze uwielbiałam szaleć z kolorami, jednak moi rodzice byli temu przeciwni. Oni byli totalnym przeciwieństwem. Czasami zastanawiałam się czy, aby na pewno jestem ich córką. W domu wszystko musiało być zadbane, uporządkowane. Ani grama kurzu, wszystko idealnie prosto ustawione. Ubrania w delikatnych kolorach. Do weekendowe wypady na biwak. To nie było dla mnie. Moi rodzice byli bardzo surowi, nawet kiedy przyszłam o kilka minut później niż mi kazali, od razu była awantura. Przez nich nigdy nie miałam chłopaka, ani przyjaciół. Ponieważ oni uważali, że „czas na przyjaźń będzie jak zakończę studia”. Po prostu do nich nie pasowałam i to właśnie był główny powód, dla którego uciekłam z domu.
Wiem, że nie powinnam tego robić i teraz mam wyrzuty sumienia. Boję się o swoje zdrowie. Ostatnio bardzo schudłam, mimo tego, że zawsze miałam dobrą figurę. Papierosy, alkohol, narkotyki i tak w kółko. Moja twarz już nie jest taka jak kiedyś. Lekko zapadnięte policzki, wory pod oczami oraz dobrze widoczne kości policzkowe. Wyglądam jak wrak człowieka. Dzięki makijażowi jeszcze jakoś zarabiam na życie. A właśnie, tak w ogóle to jestem kobieta z usługami, czyli po prostu prostytutką. Zaczynałam od machania dupą w galeriach, ale to było ciec inne, więc przeniosłam się na ulice. To tak śmiesznie brzmi, to właśnie moje życie, jeden, wielki żart!
Od kilku tygodni Holly miała kłopot ze swoim jednym klientem. Cały czas przychodził do naszego mieszkania i nękał nas. Dziewczyna robiła co w jej mocy, ale on naprawdę był straszny i nie dało się go zaspokoić. Od tamtego czasu już nie chciałam tego robić. Zdawałam sobie sprawę, że to jest złe i już na początku mogłam się wycofać. To już nie pierwszy raz kiedy ze strachu przed kolejnymi klientami przychodziłam do Holly z płaczem i mówiłam, a raczej krzyczałam, że już więcej nie chcę tego robić, ale ona cały czas mi powtarzała, że już niedługo z tym skończymy. Ona też się tego wszystkiego obawiała. Wszystko zaczęło wymykać się z pod kontroli.
Spoglądając na swoja twarz widziałam w niej zagubioną dziewczynę, która nie wiedziała co ma robić. Mając dwadzieścia lat wyglądałam na co najmniej dwadzieścia pięć. Te świństwa mnie niszczą. Już rok siedzę w tym bagnie i nie wiem ile jeszcze wytrzymam. Holly jest ode mnie starsza o sześć lat i już jest w tym obeznana, jednak czuję to, że też ma już wszystkiego dosyć. Moja przyjaciółka ma syna czteroletniego, który od kilku już lat mieszka z babcią z Holandii. Holly przeprowadziła się do Londynu, aby zarabiać. Nie miała innego wyjścia. Wydawała się być bezuczuciowa, kiedy pierwszy raz się ją zobaczył, jednak po kilku rozmowach bardzo się polubiłyśmy i mimo wszystko we wszystkim sobie pomagamy, jaka nie była by sytuacja.
Poprawiając swoją twarz myślałam nad moim wcześniejszym życiem. Jakie było, a jakie jest teraz. Założyłam na siebie małą czarną, naprawdę małą. Następnie wślizgnęłam się w swoje czerwone szpilki. Do małej torebki włożyłam swoje tabletki, paczkę papierosów oraz na wszelki wypadek prezerwatywę. Czasami zdarzają się tacy cwaniacy co nie mają, więc wole być pewna i zawsze biorę jedna na wszelki wypadek. Na małej karteczce miałam zapisany adres jednego faceta, którego miałam dzisiaj odwiedzić. Przynajmniej dzisiaj był tylko jeden. Ze łzami w oczach wyszłam z małej toalety. W pokoju zobaczyłam Holly, która najwyraźniej była bardzo zdenerwowana. Domyśliłam się, że chodzi o tego faceta. Podeszłam do niej i mocno przytuliłam.
-(T.I) kupiłam bilety do Holandii. Jutro po południu wyjeżdżamy, mam dosyć tego gówna. Zamieszkasz ze mną, poznasz Ed’ a, na pewno cie polubi. Mam małe mieszkanie, ale spokojnie się zmieścimy. Może znajdę jakąś pracę. Wszystko się ułoży. – powiedziała z płaczem. Było mi jej bardzo szkoda. Jednak to wszystko co robiła i tylko i wyłącznie dla swojego synka.
-Dobrze – uśmiechnęłam się do niej i przetarłam łzy spływające z jej policzka. – Ucałowałam ja w czoło i wyszłam z mieszkania.
Droga do domu owego faceta nie zajęła mi długo. Stojąc pod ogromnym domem spojrzałam ponownie na Agres, czy czasami go nie pomyliłam. Wzruszyłam ramionami i zadzwoniłam do drzwi. Po chwili ujrzałam wysokiego bruneta. Przywitał mnie szerokim uśmiechem.
-Proszę bardzo. – zaprosił mnie gestem do środka. Założyłam włosy za ucho, a następnie weszłam do środka. Zdjęłam z siebie płaszcz i odwiesiłam na wieszak. Zajęłam miejsce na wygodnej kanapie, a następnie zaczęłam uważnie przyglądać się salonowi. Ten chłopak naprawdę musiał być bogaty. W kominku rozpalony był ogień co dodawało temu miejscu miłej atmosfery.
-Chcesz cos do picia? – spytał. Przekręciłam jedynie głową.
-Przejdźmy do sedna. – uśmiechnęłam się lekko. Wstałam z kanapy i podeszłam do niego. Lekko przejechałam ręką po jego policzku, a następnie delikatnie wbiłam się w jego usta. Był taki delikatny w tym wszystkim. Cieszyłam się, że nie jest brutalny jak inni. Nasze pocałunki stawały się coraz bardziej zachłanniejsze. Chłopak jedną ręką trzymał mój policzek, a drugą mój wychudzony brzuch. Powoli przenosiliśmy się na kanapę. Zajęłam miejsce na jego kroczu, apotem zaczęłam całować jego szyję. Byłam bardzo podniecona, podobnie jak chłopak. Czułam się zupełnie inaczej niż w przypadku innych. Inny byli raczej bardziej zachłanni oraz natarczywi. A od był bardzo delikatny i tkliwy. Kiedy przejechałam dłonią po jego kroczu od razu jego oddech przyśpieszył. Zaśmiałam się cicho. Zdjęłam z niego podkoszulkę i ujrzałam umięśniony tors. Na klatce piersiowej miał duży tatuaż, tak jak na prawej rękę, tylko tam znajdowało się ich kilka. Powoli, nie przestają go całować zabrałam się za rozpinanie paska, a następnie zdejmowanie spodni. Kiedy ujrzałam coraz większe wybrzuszenie nie owijając już w bawełnę ściągnęłam z niego bokserki. Delikatnie wzięłam w obie ręce jego przyrodzenie i zaczęłam jeździć dłońmi w górę i w dół. Chłopak lekko pojękiwał.
Nagle chłopak przewrócił nas tak, że to ja byłam na dole. Delikatnie, jak najdelikatniej wszedł we mnie. Prawie nic nie poczułam. Jednak kiedy jego ruchy stawały się coraz to szybsze zaczęłam cicho jęczeć. To był jeden z najprzyjemniejszych stosunków jakiego kiedykolwiek odbyłam. Chłopak albo już mężczyzna był bardzo uroczy.
Zaczęłam targać mu włosy. To było tak przyjemne uczucie. On był naprawdę niesamowity. Pierwszy raz tego doświadczyłam. Po stosunku chłopak opadł na moje ciało. Wzięłam jego twarz w dłonie i leciutko przejeżdżając kciukiem po policzku w końcu go pocałowałam. Był zdziwiony, jednak chwile po tym uzyskałam jego wspaniały uśmiech.
-Nawet nie wiem jak masz na imię.
-(T.I) – powiedziałam po kilku sekundach zastanawiając się, czy podać mu moje prawdziwe, czy po prostu wymyślić jakieś.
-Bardzo przyjemne okoliczności jak na poznanie tak wspaniałej dziewczyny jak ty (T.I). Ja jestem Louis. – poruszył zabawnie brwiami na co zaczęłam się śmiać.
Pierwszy raz poznałam takiego chłopaka. Był idealny dla mnie. Jednak był tylko klientem. Otrząsnęłam się i podniosłam się z kanapy. Ubrałam się pośpiesznie i prawie wybiegłam z jego mieszkania. Musiał być naprawdę zdezorientowany. Nawet nie wzięłam od niego pieniędzy, nie byłam w stanie tego zrobić. Wydawało mi się, że to było zbyt prawdziwe, aby brać od niego kasę. Zaczęłam płakać, a z łzami spłynął cały mój makijaż. Zdjęłam obcasy i zaczęłam biec. Po dotarciu na miejsce zobaczyłam coś czego nigdy nie chciałam zobaczyć. Ten chory facet okładał pięściami Holly. Szybko zadzwoniłam po policje i pogotowie. Dziewczyna wyglądała strasznie.
-Zostaw ją! – krzyknęłam i rzuciłam się w jego stronę. Zaczęłam walić w niego butami, torebką czymkolwiek, aby odciągnąć go od Holly. Krew była wszędzie, a ja byłam po prostu przerażona jej stanem. Po chwili zjawiła się policja i zaczęli ściągać tego gościa, ponieważ uciekał. Całe szczęście go złapali, a Holly pojechała do szpitala. Pojechałam razem z nią. Strasznie się martwiłam i załamałabym się gdyby coś jej się stało. Czekałam w poczekali z dwie godziny, aż w końcu mogłam ja odwiedzić. Miała lekki wstrząs mózgu oraz dwa złamane żebra. Na szczęście nic poważnego. Miała zostać w szpitalu tydzień, więc zmieniłam datę biletu. Potem wszystko już było dobrze
Rok później.
Znów jestem w Londynie. Znalazłam dobrze płatna pracę. Tym razem jestem sekretarką. Zarabiam wytaczająco, więc wynajmuje sobie małe mieszkanie na przedmieściach. Holly mieszka w Holandii wraz ze swoim synkiem i narzeczonym. Kiedy tylko mam wolne odwiedzam ją. Naprawdę wiele dla mnie zrobiła. Pogodziłam się także z rodzicami. W końcu zrozumieli, że nie mogą kierować moim życiem. Obydwoje są szczęśliwi. Co do Louis’ a to muszę przyznać, że po moim powrocie do Londynu zaczęliśmy się spotykać. Jest naprawdę cudowny i nie potrafię wyobrazić sobie życia bez niego. 
THE END

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz