27 stycznia 2013

Imagine Harry - część 1



Czemu nie może być tak jak dawniej ? Nie stresujesz się, nie boisz się, chyba że sprawdzianu z matematyki. Codziennie jesteś szczęśliwa, radosna. Prawie nigdy nie płaczesz. A kiedy dostajesz jakoś rzecz o której zawsze marzyłaś tryskasz euforią.
Natomiast teraz ? W moim przypadku … Codzienny stres oraz coraz częściej ból. Chciałabym, aby było tak jak kiedyś. Wtedy życie wydawało się być łatwiejsze.
Właśnie teraz siedzę na parapecie w sypialni z zdjęciem z przed kilku lat. Jestem na nim ja i mój narzeczony. Sama nie wiem czy mogę go tak nazwać. Uwielbiam wspominać czas spędzony z nim. Znam go od piaskownicy. Wiem o nim bardzo, ale to bardzo dużo. Jest dla mnie wszystkim.
Moi rodzice nie żyją od 8 lat. Natomiast moja starsza siostra Ann zginęła tydzień temu ze swoim mężem w wypadku samochodowym. Bardzo pragnęłam pójść na ich pogrzeb, lecz nie mogłam. Za kilka tygodni mam przejąć opiekę na ich dwu letnią córką Emily. Dziewczynka nie ma żadnej rodziny, oprócz mnie. To tylko ona mi została.
 Harry – „mój narzeczony” traktuje mnie jak dziwkę. Nie ma między nami tego co było jeszcze dwa miesiące temu. Od tamtej pory nie wiadomo dlaczego zaczął strasznie pić. Chodzi dzień w dzień na jakieś imprezy, a wraca nad ranem lub w nocy. W Internecie, gazetach i różnych źródłach informacji, aż huczy na jego temat. Gdy patrzę na zdjęcia z imprez widzę jak wychodzi z klubów z jakimiś laskami. Odczuwam wtedy jakby moje serce pękało. Płacze codziennie po kilka godzin. Od kilku tygodni nie wychodzę z naszego mieszkania, nic nie jem. Kiedy on wraca do domu dobiera się do mnie, nachalnie całuje, zmusza do stosunku. Można powiedzieć, że się go boję. Codziennie, gdy wychodzi z domu mówi do mnie, że idzie do „studia”, lecz tak naprawdę idzie popieprzy się z jakimiś prostytutkami. Czemu go nie zostawiłam ? Ponieważ ja go bardzo kocham.
Nagle po całym mieszkaniu rozległ się odgłos trzaskających drzwi. Szybko wytarłam spływające łzy po policzkach i odłożyłam zdjęcie. Po chwili drzwi do sypialni otworzyły się, a w nich stał nie kto inny jak Harry. Chwiejnym krokiem podszedł do mnie, a ja wyczułam od niego alkohol. Zeszłam z parapetu i wpatrywałam się w jego oczy. Nie widziałam w nich tego co kiedyś. Ciągle męczyły mnie pytania. Czemu się tak zmienił ? Czy on naprawdę już mnie nie kocha ? A może znudziłam mi się ? Chłopak podszedł do mnie i chciał pocałować, lecz ja jak najszybciej cofnęłam się krok w tył.
- Coś nie tak .. skarbie ? – zapytał. Ja już nie miałam siły, musiałam mu wszystko powiedzieć.
-Harry, a ty jak myślisz ? Że wszystko jest w porządku ? Ciekawa jestem dlaczego miałoby być dobrze. Codziennie przychodzisz pijany do domu, w Internecie, gazetach piszą, że imprezujesz, a ja gdy patrzę na zdjęcia i widzę jak się obściskujesz z jakimiś dziwkami to moje serce pęka. Nie mam rodziny. Moja siostra zginęła tydzień temu w wypadku samochodowym razem ze swoim mężem. Tylko ty mi zostałeś. Ale tak naprawdę jesteś skończonym dupkiem. Zleży ci tylko na seksie. – wygarnęłam mu i rzuciłam pierścionek zaręczynowy prosto pod jego nogi, a on .. uderzył mnie z całej siły w policzek. Upadłam na podłogę, a łzy wbrew mojej woli zaczęły spływać po moich policzkach … strumieniami. Trzymałam się za bolące miejsce i nie mogłam uwierzyć w to co on zrobił, jak mógł. Razem ze mną spadło też nasze zdjęcie wraz z ramka, szkło potłukło się na małe kawałeczki. Chłopak przez chwilę stał w miejscu i patrzył się przed siebie. Chwilę potem chyba zdał sobie sprawę z tego co zrobił.
- Przepra .. – uklękną i chciał mnie dotknąć, ale ja nie pozwoliłam mu na to.
- Zostaw mnie ! – zanosiłam się jeszcze większym płaczem niż wcześniej. Jak najszybciej mogłam pobiegłam do łazienki i zamknęłam się w niej. Skulona usiadłam obok wanny. Nie wiedziałam co mam teraz robić. Nie spodziewałam się po Harrym, że jest do czegoś takiego zdolny. Najwyraźniej się myliłam. Usłyszałam pukanie do drzwi, i jego głos.
-[T.I] proszę otwórz te drzwi. – mówił spokojnie. Lecz nie trwało to długo, bo później zaczął się wydzierać i coraz mocniej walić w drzwi. Natomiast ja zanosiłam się jeszcze większym płaczem.
- Kurwa otwieraj te drzwi !! – krzyczał. Jednak ja nie otwierałam. Najwyraźniej odpuścił sobie po kilku minutach i odszedł. Nadała byłam przerażona. Gdy już trochę się uspokoiłam postanowiłam zadzwonić po Louisa. On był dla mnie jak brat, zresztą tak jak Niall, Zayn czy Liam. Miałam do nich zaufanie. Zawsze pomagali, gdy czegoś potrzebowałam. Wybrałam jego numer i nacisnęłam zielona słuchawkę. Po dwóch sygnałach usłyszałam jego głos.
- Słucham ?
- Lou .. proszę przyjedź po mnie – wybuchłam płaczem.
- [T.I] co się stało ?- zapytał zaniepokojony.
- .. Harry on .. mnie uderzył.
-Zaczekaj na mnie, zaraz będę.
Schowałam telefon do kieszeni spodni. Nagle zrobiło mi się jakoś dziwnie nie dobrze. Podbiegłam do ubikacji i zwymiotowałam. Następnie wypłukałam usta woda i wróciłam do poprzedniej pozycji, czyli usiadłam skulona obok wanny. Zastanawiałam się czemu on to zrobił. Czemu mnie uderzył. Po chwili usłyszałam, gdy ktoś wchodzi do pokoju. Przestraszyłam się, bo myślałam, że to Harry.
- [T.I] otwórz – to był Lou.  Ja nadal płakałam. Cały czas było mi niedobrze, lecz zebrałam ostatnie siły i wstałam z zimnej podłogi. Podeszłam do drzwi. Powoli przekręciłam klucz. Już po chwili widziałam zmartwiona twarz chłopaka. I znowu to uczucie. Rzuciłam się w stronę toalety. Po raz kolejny dzisiaj zwymiotowałam. Louis widząc to podbiegł do mnie i wziął na ręce. Wyszliśmy z łazienki i później z sypialni. Zeszliśmy na dół. Przechodząc przez salon zobaczyliśmy Harrego z butelka wódki w ręce.
- Widzę, że twój wybawiciel przyjechał. – zaśmiał się. Louis nie zwracając uwagi na słowa mojego byłego narzeczonego wyszedł z domu. Wsadził mnie do samochodu i po chwili ruszyliśmy najprawdopodobniej do domu chłopaków. Przez całą drogę płakałam, była roztrzęsiona. Około 5 minut później byliśmy już pod ich domem. Louis znowu wziął mnie na ręce i zaniósł do mieszkania. Gdy weszliśmy do środka zobaczyłam przerażone miny chłopaków.
- Zabiję go ! – krzyknął Niall i wybiegł z domu. Zaraz za nim pobiegł Zayn. Lou zaniósł mnie do starego pokoju Harrego. Położył na łóżku i przykrył kocem. Zaraz potem przyszedł do mnie Liam. Louis wyszedł z pokoju. Chłopak usiadł obok mnie i przytulił. Ja cały czas szlochałam.
- Już spokojnie. Jesteś bezpieczna. – mówił bardzo spokojnie.
- Dziękuję.
Siedzieliśmy tak około godziny. Byłam bardzo wdzięczna chłopak, że tyle dla mnie robią. Znam ich od X-F, a kocham jak własnych braci. Są moją rodziną. Około 22 wrócili chłopcy. Niall pobił się z Harrym. Dobrze, że był tam też Zayn, który ich rozdzielił.  I to wszystko moja wina. Poprosiłam chłopaków, żeby zostawili mnie samą. Musiałam to wszystko przemyśleć.
To przeze mnie Niallowi leci teraz krew z brwi i wargi i ma kilka siniaków. To przeze mnie moi rodzice nie żyją, bo gdyby nie moja głupota to nadal bym miała rodzinę. To przeze mnie mała Emily nie ma rodziców. To wszystko moja wina. Co najważniejsze .. to przeze mnie Harry jest taki. Gdyby mnie nie poznał na pewno byłoby inaczej.
Nagle usłyszałam pukanie. Chwile potem z za drzwi ujrzałam głowę Zayna.
- Przyniosłem ci kolację. – podszedł i położył naprzeciwko mnie jakieś jedzenie. – Proszę.
- Nie jestem głodna – powiedziałam patrząc się w okno.
-[T.I] musisz coś jeść. Zaraz wrócę i ma to wszystko być zjedzone.  – i wyszedł. Ja naprawdę nie była głodna.
Właśnie tak mijały kolejne dni. Nic nie jadłam, nie piłam, nie wychodziłam z pokoju .. no chyba, że do łazienki. Codziennie siedziałam na łóżku ze zdjęciem w ręce, które przywiózł mi Niall wraz z ubraniami. Zamieszkałam tutaj. Przez całe dnie tak jak już wspominałam siedziałam na łóżku ze zdjęciem w ręce i patrzyłam się raz na Harrego, raz w okno. Nie było we mnie życia. Chłopaki strasznie się zamartwiali. Nie wiedzieli co mają już robić. Tylko gdy przynosili jedzenie i mnie namawiali, abym zjadła chodziarz odrobinę mi robiło się niedobrze.
Teraz jest po 18. Siedząc na łóżku zastanawiam się po co żyję. Jak do tej pory znalazłam tylko trze powody, ale jak dla mnie to za mało. Poszłam do łazienki, którą dzieliłam z Zaynem. Obmyłam twarz wodę i spojrzałam  w lusterko. Wyglądałam strasznie. Byłam cała blada, policzek był lekko fioletowy. Oczy popuchnięte i czerwone od płaczu. Wyglądałam jak zjawa. Na małej półeczce pod lustrem dostrzegłam małą srebrną .. żyletkę. Do głowy przyszedł mi pewien pomysł. Wzięłam ją do ręki i wróciłam do pokoju. Usiadłam na łóżku i zaczęłam dokładnie przyglądać się tej rzeczy.  Po chwili przyłożyłam ją do nadgarstka i przejechałam po skórze. Z reki zaczęła wydobywać się ciemno czerwona krew. Nie odczuwałam bólu, może dlatego, że przez te ostatnie miesiące czułam go codziennie. Przyzwyczaiłam się. Jeszcze kilka razy pocięłam swoja rękę. Teraz pragnęłam zrobić to mocniej niż wcześniej.  Przycisnęłam żyletkę do żyły i przejechałam. Krew zaczęła płyną  szybciej. Mi zakręciło się w głowie. Nagle do pokoju wszedł Zayn z jedzeniem. Gdy zobaczył co zrobiłam szybko do mnie podbiegł. Później zamknęłam oczy, lecz słyszałam głos chłopaka.
- [T.I] otwórz oczy, proszę. – potrząsnął mną lekko. – Chłopaki !! Chodzie szybko !! – tylko tyle zapamiętałam.
Próbowałam otworzyć oczy, lecz nie mogłam. Codziennie czułam, że ktoś przy mnie jest, ale nie wiedziałam kto to. Czułam jak dotyka mojej ręki mówi do mnie najczęściej to:
- [T.I] wszystko będzie dobrze. Nie możesz się poddać. Walcz dalej. – walcz, ale o co ? Wydawało mi się, że poczułam nagły przypływ energii. Wiedziałam, że mam tylko jedną szansę. Udało się poruszyłam swoją prawą ręką. Teraz chciałam otworzyć oczy. Po kilku próbach udało się. Uchyliłam je lekko, ale oślepiła mnie biel. Spróbowałam jeszcze kilka razy, aż otworzyłam je dość szeroko, aby cokolwiek zobaczyć. Po mojej lewej stronie zobaczyłam Nialla i Louisa siedzącego obok mnie na krzesełkach. Spali. Niall trzymał mnie za rękę. Lekko odwróciłam głowę i zobaczyłam śpiących :Liama z Danielle oraz Zayna z Perrie. Obok nich stał mały stoliczek, a na nim różne kwiatki i balonik z napisem „wracaj szybko do zdrowia”




Sorka za błędy . xd
Czytasz = Komentuj 

 image

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz