3 maja 2013

Imagine Niall



Niektórzy mówią, że pierwsza miłość jest tą właściwą. Mnie też tak się wydawało. Zawsze marzyłam o niewielkim domku niedaleko morza. O dwójce wspaniałych dzieci. I oczywiście o mężu, który będzie kochającym ojcem, a także cudownym mężem. Na początku mojej znajomości z Niall’ em Horan’ em tak było, lecz z czasem wszystko zaczęło się psuć.
Poznaliśmy się w xf. Od razu znaleźliśmy wspólny język. Nie brakowało nam tematów. Ufaliśmy sobie i mogliśmy powierzać sobie swoje najskrytsze tajemnice, o których nikt nie wiedział. Zawsze mogliśmy na siebie liczyć. Na początku to była przyjaźń, ale najwyraźniej tylko dla niego. Ja zakochałam się w nim kiedy pierwszy raz go zobaczyłam. To było tak zwane zakochanie się od pierwszego wejrzenia.
W pół finale musiałam się niestety pożegnać z programu, ale to nie oznaczało, że straciłam kontakt z Niall’ em. Codziennie pisaliśmy do siebie albo spotykaliśmy się. Przez ponad rok czekałam na te słowa: [T.I] czy zostaniesz moją dziewczyną ? Od razu kiedy usłyszałam je z jego ust powiedziałam tak. Marzyłam o tym. Z każdym dniem było coraz lepiej. Ale po kilku miesiącach zaczęło się to psuć.
Wiedziałam, że chłopak ma swój zespół i często go nie ma w domu, no ale nie do przesady. Kiedy mieszkaliśmy razem jego w ogóle nie było w domu. Ja po prostu martwiłam się o niego. Zazwyczaj wracał około północy.
Natomiast dzisiejszego dnia było zupełnie inaczej. Niby dzień jak co dzień. Około 21 poszłam wziąć prysznic. Niall’ a oczywiście jeszcze nie było w domu. Po prysznicu przebrałam się w pidżamę, a następnie zeszłam na dół do salonu. Włączyłam telewizor i zaczęłam oglądać pierwszy lepszy film. Tego dnia dziwnie się czułam. Jakby miało stać się coś złego. W każdym razie od kąt mieszkam z Niall’ em dużo się zmieniło. Ja się zmieniłam i to bardzo. Od pewnego czasu zaczęłam brać narkotyki. To przez te stres i moje inne zmartwienia. I to właśnie przez to się zmieniłam. Jednak wydaje mi się, że Niall i tak tego nie zauważył skoro przychodzi do domu tylko na noc. Wyłączyłam TV, a następnie pokierowałam się do kuchni. Wyjęłam biały proszek dzięki któremu czułam się o wiele lepiej. Wysypałam trochę z małej paczuszki na stół, a następnie wciągnęłam wszystko nosem. Lekko zakołowało mi się w głowie. Z drugiej paczuszki wyjęłam tak zwaną trawkę i zrobiłam skręta. To był już mój zwyczaj. Codziennie to samo. Jednak dzisiaj postanowiłam wypalić skręta do końca. I tak mam jeszcze sporo towaru, który powinien starczyć mi jeszcze na kilka dni. Niby takie drogie, ale ile rozkoszy z tego.  Jednym ruchem ręki wyjęłam z szafki Whisky i zaczęłam je pić. Jeszcze nigdy tak bardzo nie zabalowałam. Włączyłam muzykę na fula. Nie obchodziło mnie w tym momencie, że sąsiedzi wezwą policję. Ja po prostu chciałam nacieszyć się tą fantastyczną chwilą. Na chwile podeszłam do dużego lustra, które stało w korytarzu.  Podciągnęłam bluzkę, aby móc zobaczyć swój brzuch albo jego brak. Można powiedzieć, że byłam na skraju anoreksji. Delikatnie zaczęłam dotykać swoje widoczne żebra, a potem biodra. Spodenki od pidżamy nie przylegały do mojego brzucha. Była między nimi, a moim ciałem mała szparka. Za chwili zakryłam swoje ciało. Ściszyłam muzykę, a następnie posprzątałam narkotyki.  Schowałam je na samą górę szafek. Wzięłam do ręki butelkę alkoholu i poszłam z nim do salonu. Była 22:31. Po wypiciu połowy czułam, że szumi mi w uszach i kołuje się w głowie. Nagle usłyszałam, że drzwi się otwierają. Zobaczyłam Niall’ a, który właśnie zdejmował buty.  To właśnie teraz chciałam mu wygarnąć.  Lekko się chwiejąc wstałam z kanapy, a następnie poszłam do kuchni, gdzie aktualnie przebywał Irlandczyk. Kiedy zobaczyłam co on robi przestraszyłam się. Chłopak najwyraźniej szukał czegoś na górnej szafce. Moje ręce zaczęły się trząść, a po chwili pocić.
-Co ty robisz?! – zapytałam.
-A jak myślisz? – nie wiedziałam co mam mu odpowiedzieć. Postanowiłam zmienić temat. Teraz albo nigdy.
-Gdzie byłeś ?– kolejny raz zadałam mu pytanie.
-W studiu.
-Naprawdę? Czy ty sobie robisz jakieś jaja? – chłopak stał jakieś 2 metry ode mnie. –Całymi dniami tylko tam siedzisz. Tak naprawdę jesteś w barze i pijesz piwo z nieznajomymi. Myślisz, że cię nie widziałam? Tak w ogóle to po co ze sobą jesteśmy? CO?! PO CO?! TY NIC DO MNIE NIE CZUJESZ!! LEKCEWAŻYSZ MNIE! JAK TAK BARDZO CHCESZ TO LEĆ DO PIERWSZEJ DZIWKI!! – krzyczałam.
-JA?! WOLĘ PIERWSZE LEPSZE DZIWKI NIŻ CIEBIE!! JUŻ ONE SĄ LEPSZE WE WSZYSTKIM OD CIEBIE!! NIC NIE POTRAFISZ ZROBIĆ DOBRZE!! CAŁYMI DNIAMI SIEDZISZ I PIJESZ!! ALBO ĆPASZ!! - zaczął machać mi przez oczami moim woreczkami z narkotykami. -  MYŚLISZ, ŻE NIE WIEDZIAŁEM?! MYLIŁAŚ SIĘ!! JESTEŚ GÓWNEM!! NIE DZIWIE SIĘ TWOIM RODZICOM, ŻE WYRZUCILI CIĘ Z DOMU!! POWINNAŚ CODZIENNIE DZIĘKOWAĆ MI, ŻE MASZ GDZIE MIESZKAĆ!! – chłopak co chwila zbliżał się do mnie, a ja po prostu płakałam. Nigdy nie widziałam go takiego złego  i okrutnego. W jego oczach widać było wściekłość.
-SKORO DZIWKI SĄ LEPSZE ODE MNIE TO BIEGNIJ DO NICH!! JEŻELI TAK BARDZO MNIE NIENAWIDZISZ TO PROSZĘ BARDZO!! MOGĘ MIESZKAĆ NA ULICY!! PRZYNAJMNIEJ NIE BĘDĘ MUSIAŁA MYŚLEĆ O TAKIM DEBILU I MARTWIĆ SIĘ CAŁYMI DNIAMI O NIEGO CZY NIC MU NIE JEST!! MOGĘ CI OBIECAĆ, ŻE JUŻ NIGDY MNIE NIE ZOBACZYSZ!! MIŁEGO ŻYCIA Z DZIWKAMI!! – jak najszybciej mogłam założyłam buty i wybiegłam z domu.  Biegłam ile sił w nogach, jak najdalej od tego debila. Nadal kochałam go całym sercem, ale ja już nie potrafiłam wytrzymać. Biegłam środkiem ulicy. Nagle zobaczyłam ciężarówkę jadącą prosto na mnie.
-Zawsze pozostaniesz w moim sercu Niall. – poczułam ogromny bój, a później już tylko ciemność.  Najwyraźniej tak musiało być. Musiałaś umrzeć. Dzisiaj jest mój pogrzeb. Od tmojej śmierci Niall załamał się. Obwiniał się, że to jego wina.
-Zawsze pozostanie w naszych sercach. Amen – dokończył ksiądz. Niall przychodził na mój grób codziennie i przynosił świeże kwiaty. Cały czas mnie przepraszał. A ja mimo tego, że on mnie nie słyszał wybaczałam mu za każdym razem.
-Niall zawsze będę w twoim sercu. – zawiał lekki wiatr. Tak to byłam ja. Niall uśmiechnął się do mojego grobu. Tak jakby wyczuł moją obecność.
-Już niedługo się zobaczymy. – powiedział i odszedł.  Kila godzin później zobaczyłam go. Już nie jako człowieka tylko jako ducha. Zrobił to dla ciebie. Zabił się.
Od teraz jesteście i będziecie do końca razem.

THE END
 


Jakiś trochę dziwny mi wyszedł. W każdym razie dziękuję za komentarze :* 

                

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz